Smartfon z aplikacją streamingową i najprostsze słuchawki załatwiają sprawę wygody. Tyle że muzyka bardzo często staje się wtedy tylko tłem – czymś pomiędzy powiadomieniem, tramwajem i kolejną rzeczą do odhaczenia w ciągu dnia. A przecież przenośne słuchanie może dawać znacznie więcej frajdy, bez zamieniania plecaka w torbę serwisanta audio.
Najprostsza droga prowadzi przez telefon, który już masz. Dodaj do niego niewielki USB DAC, czyli przetwornik cyfrowo-analogowy, dołóż sensowne słuchawki i nagle okazuje się, że ten sam smartfon potrafi zagrać dużo lepiej. Nie trzeba budować ołtarzyka z kabli. Czasem wystarczy mały klocek wpięty w port USB.
Retro też nie musi oznaczać cierpienia w imię nostalgii. Współczesne przenośne odtwarzacze kaset i płyt CD są bardziej sprawne niż sprzęty sprzed lat, a wybór przewodowych słuchawek jest dziś większy, niż można by się spodziewać po epoce, która przez chwilę chciała nam wmówić, że kabel to osobista porażka.
Cztery zestawy z tego tekstu nie są próbą ucieczki od nowoczesności. Są raczej przypomnieniem, że muzyka w ruchu może być czymś więcej niż tylko playlistą odpaloną z przyzwyczajenia. Może znów być małym przedmiotem przyjemności. I o to w tym wszystkim chodzi.

iBasso DX340
Co to jest? Co to potrafi?
iBasso nie bawiło się w półśrodki przy swoim cyfrowym odtwarzaczu DX340 (7 389 PLN, www.ibasso-shop.eu). To wyspecjalizowany player muzyczny z 6-calowym ekranem AMOLED 1080p i Androidem 13 pełniącym funkcję interfejsu. Obsługuje on przewodowe słuchawki single-ended, zbalansowane oraz bezprzewodowe, a dzięki wyjściu S/PDIF portafi działać także jako biurkowy DAC. Ma łącznie 128 dyskretnych modułów DAC, dwie baterie, procesor Snapdragona i obsługuje karty pamięci o pojemności do 2 TB. Do tego dochodzi modułowy system wzmacniacza, potężna moc wyjściowa 2 150 mW + 2 150 mW oraz wsparcie dla długiej listy formatów plików – aż do PCM 32 bit/768 kHz i DSD512. A wszystko zamknięto w pięknej obudowie wykonanej głównie ze stali nierdzewnej „316” klasy morskiej.
Jak gra?
Najprościej mówiąc: słuchanie iBasso DX340 to czysta przyjemność. Podłącz do niego słuchawki, które będą w stanie wykorzystać jego możliwości, odpal porządny materiał w wysokiej rozdzielczości, a ta niewielka maszyna zabierze cię naprawdę daleko. Gra dużym, dynamicznym, świetnie uporządkowanym i wciągającym dźwiękiem, pełnym detali, z doskonałą kontrolą rytmu i niskich częstotliwości. Tonalnie jest bez zarzutu, pasmo ma równe jak połać świeżego śniegu, a jego zdolność do budowania wiarygodnej sceny dorównuje każdemu konkurentowi w tej cenie – a czasem go przebija.
Użyj z: Campfire Audio Andromeda 10
Na dziesiąte urodziny swoich kultowych dokanałowych monitorów Andromeda firma Campfire Audio postanowiła zaszaleć nawet jak na własne, dość entuzjastyczne standardy. Dziesięć przetworników na słuchawkę? Wymienne przewody z trzema rodzajami zakończeń do wyboru? Aluminiowa obudowa obrabiana CNC, oczywiście w charakterystycznej, szmaragdowej zieleni? Zaskakująco kompletne brzmienie? Lepiej w to uwierz.

FiiO DM13
Co to jest? Co to potrafi?
FiiO DM13 (899 PLN, www.mp3store.pl) to zasilany bateryjnie, przenośny odtwarzacz CD. Tyle że ponieważ mówimy o przenośnym odtwarzaczu CD od FiiO, lista jego talentów nie kończy się na „po prostu” odtwarzaniu płyt. Dzięki hybrydowemu wyjściu 3,5 mm DM13 może pracować jako transport CD i wysyłać sygnał cyfrowy do zewnętrznego DAC-a. To oznacza, że bez większego wysiłku da się go wpiąć w pełnowymiarowy system audio, a gdy już stoi na miejscu, może działać z zasilania sieciowego, co bateria przyjmie z wdzięcznością. Ma wyjścia słuchawkowe 3,5 mm i 4,4 mm zbalansowane, ale potrafi też pracować jako nadajnik Bluetooth, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by używać z nim słuchawek bezprzewodowych. Jeśli obsługują aptX lub aptX HD – tym lepiej. Potrafi nawet zgrywać płyty CD na nośnik USB.
Jak gra?
Cały czas trzeba pamiętać o cenie, bo w jej kontekście DM13 wypada naprawdę dobrze. 60-sekundowy bufor danych sprawia, że muzyka nie przeskakuje nawet wtedy, gdy idziesz przed siebie trochę żwawszym krokiem, a samo brzmienie jest zwarte, energiczne i przyjemnie zróżnicowane na dole pasma. Średnica też robi swoje – głosy są podane wyraźnie i blisko. Jeśli twoje słuchawki mają żywszy charakter, góra potrafi zabrzmieć odrobinę zbyt pewnie siebie, ale trudno długo marudzić, gdy FiiO robi tak wiele rzeczy dobrze – i robi je z tak przyjemną energią.
Użyj z: FiiO FT1
FT1 łączy z DM13 coś więcej niż tylko logo tego samego producenta. Złącze 4,4 mm pozwala odtwarzaczowi CD pokazać pełnię możliwości, a zamknięta konstrukcja sprawia, że nikt dookoła nie musi słuchać twoich dźwięków razem z tobą. Drewniane muszle dodają całości wizualnego charakteru, ale prawdziwy sens FT1 leży gdzie indziej: w pięknie zbalansowanej odpowiedzi częstotliwościowej.

We Are Rewind Cassette Player
Co to jest? Co to potrafi?
Kasetowy walkman był oczywiście pierwszym prawdziwie przenośnym urządzeniem audio. A ponieważ od czasów, gdy Walkman – albo jego tańsza, bazarowa wersja – wyznaczał szczyt mobilnego słuchania, minęło już wystarczająco dużo czasu, wszyscy zdążyliśmy zatęsknić. Tyle że odtwarzacz kasetowy We Are Rewind (639 PLN, www.wearerewind.com) nie jest zwykłym powrotem do przeszłości. Jasne, odtworzy te kasety, które z jakiegoś tajemniczego powodu nadal walają się po szufladach, ale działa też jako nadajnik Bluetooth. Możesz więc używać z nim słuchawek bezprzewodowych. Długi czas pracy na baterii – od siedmiu do dziesięciu godzin, z ładowaniem przez USB-C – oraz solidne wykonanie z dużym udziałem aluminium też wyciągają ten sprzęt z lat 80. i ustawiają go całkiem mocno we współczesności.
Jak gra?
Odpowiedź zależy w dużej mierze od tego, jaki masz stosunek do szumu taśmy. Słynne powiedzenie głosi, że życie ma trzaski na powierzchni, ale kasety mają ich jeszcze więcej. Można więc uznać, że We Are Rewind Cassette Player jest autentyczny i pełen klimatu, albo że to technologiczny krok wstecz wykonany z premedytacją. Niezależnie od interpretacji trudno jednak kłócić się ze stabilnością odtwarzania i z tym, że brzmienie ma pełny, dobrze wypełniony zakres. Połączenie ze słuchawkami bezprzewodowymi również pozostaje bardzo solidne. Jeśli nie lubisz dźwięku zbyt czystego, ten odtwarzacz kasetowy może cię kupić od pierwszego przewinięcia.
Użyj z: Meze Audio Alba
Słuchawki bezprzewodowe są świetne, ale jeśli chcesz poczuć prawdziwy klimat XX wieku, kabel jest właściwie obowiązkowy. Meze Audio Alba to jedne z najlepszych przewodowych dokanałówek w swojej cenie. Jeśli na tej kasecie jest jakaś informacja – poza szumem, rzecz jasna – możesz być pewien, że Alba podadzą ją w całości.

iFi GO Link 2
Co to jest? Co to potrafi?
Słuchawki przewodowe wróciły do łask, prawda? Problem w tym, że smartfony wciąż nie do końca za nimi nadążają, a poza tym prawie każdy telefon brzmi trochę tak, jakby robił to z obowiązku. I tu pojawia się iFi GO Link 2 (289 PLN, www.ifi-audio.com) – maleńki, ważący zaledwie 7,8 g wzmacniacz słuchawkowy i przetwornik cyfrowo-analogowy w jednym. Z jednej strony wpinasz go do gniazda USB-C albo Lightning w smartfonie – ewentualnie do USB-A w laptopie – z drugiej podłączasz słuchawki przez klasyczne 3,5 mm. Obsługuje pliki cyfrowe w bardzo wysokiej rozdzielczości, aż do 32 bit/384 kHz i DSD256, i dogaduje się właściwie z każdym formatem, który ma dziś sens. Jakimś cudem iFi zmieściło w tej drobinie także własne rozwiązania, w tym układ „S-Balanced” ograniczający przesłuchy oraz „Time Domain Jitter Eliminator”, czyli coś, co – jak sama nazwa sugeruje – eliminuje jitter w domenie czasu. Użytkownicy Androida dostają nawet prostą aplikację. Bohaterowie rzadko bywają aż tak mali.
Jak gra?
Różnica między słuchawkami podłączonymi bezpośrednio do laptopa albo telefonu, a tymi samymi słuchawkami grającymi przez iFi GO Link 2, jest mniej więcej taka jak między paczką chipsów a porządną kolacją. W każdym istotnym aspekcie – dynamice, ilości detali, równowadze tonalnej, budowaniu sceny i całej reszcie – iFi robi wyraźną, łatwą do usłyszenia różnicę. Można spokojnie bronić tezy, że GO Link 2 to jeden z bardziej opłacalnych małych upgrade’ów, jaki da się zrobić w przenośnym słuchaniu muzyki.
Użyj z: Shure SE215 SE
Na Shure można liczyć, gdy trzeba odhaczyć wszystkie najważniejsze punkty. SE215 Special Edition wyglądają jak trzeba – o ile lubisz fiolet – są wygodne dzięki konstrukcji zakładanej i dopasowywanej ruchem skrętnym, a z tego samego powodu zapewniają solidną pasywną izolację od hałasu. Najważniejsze jednak, że po podłączeniu do GO Link 2 grają rytmicznie, otwarcie i z przyjemną ilością informacji.



