Zima ma to do siebie, że świetnie nadaje się do… testowania cierpliwości. Szczególnie tej związanej z internetem mobilnym. W górach potrafi zniknąć w najmniej odpowiednim momencie, w pendolino „wisi na jednej kresce”, a w pensjonatach bywa loterią, w której nagrodą główną są „routery pamiętające igrzyska w Salt Lake City”.
Dlatego coraz więcej osób zabiera na ferie własny, pewny hotspot, który nie tylko daje stabilny dostęp do sieci, ale też chroni przed lokalnymi „niespodziankami” w stylu otwartego Wi-Fi, które wita cię imieniem i nazwiskiem.
W tym roku na tapecie mamy dwa urządzenia, które sprawdzą się podczas dwóch różnych scenariuszy wyjazdowych: mobilny kombajn 5G dla wymagających (M8550) oraz lekki, budżetowy hotspot LTE na każdy trip (MT110).
TP-Link M8550 (1 719 PLN, www.tp-link.com) wyróżnia się przede wszystkim tym, że zachowuje się jak pełnoprawny router domowy, tylko że przenośny. Dzięki 5G o prędkości pobierania do 3,4 Gb/s i trzypasmowemu Wi-Fi 6E daje dostęp, który w praktyce przypomina szybkie łącze stacjonarne. To świetna wiadomość dla osób, które pracują zdalnie podczas ferii: duże pliki w chmurze, połączenia wideo, streaming – wszystko działa tak, jak powinno. Jednocześnie urządzenie pozwala podłączyć nawet 32 sprzęty jednocześnie, więc cały rodzinny arsenał laptopów, telefonów, tabletów i konsol nie stanowi żadnego wyzwania.
W górach zasięg potrafi zniknąć w najmniej odpowiednim momencie
M8550 ma jednak coś, co czyni go wyjątkowym: gigabitowy port WAN/LAN. W świecie hotspotów przenośnych to rzadkość, a w praktyce kluczowy dodatek – pozwala podłączyć laptop przewodowo lub po prostu zastąpić router w wynajętym apartamencie. Do tego dochodzi wbudowany WireGuard VPN, który szyfruje cały ruch w tle, bez konieczności instalowania dodatkowych aplikacji. Dla osób podróżujących służbowo lub logujących się do firmowych systemów to ogromne ułatwienie. Całość uzupełnia dotykowy ekran, na którym widać wszystko: stan pakietu danych, obciążenie sieci, liczbę podłączonych urządzeń, siłę sygnału i poziom baterii. Wreszcie koniec ze zgadywaniem.
Co ważne, M8550 sprawdza się w każdych warunkach. W podróży działa cały dzień dzięki baterii 4 680 mAh, w pensjonacie obsługuje internet dla całej grupy znajomych, a w domu może pełnić rolę pełnoprawnego routera – wystarczy podpiąć go po USB-C i odłączyć baterię, by sygnał Wi-Fi był jeszcze mocniejszy. To urządzenie dla osób, które chcą mieć pewność, że internet będzie działał zawsze, niezależnie od tego, gdzie akurat wylądują.

Po drugiej stronie spektrum znajduje się MERCUSYS MT110 (135 PLN, www.mercusys.com) – sprzęt stworzony dla tych, którzy chcą po prostu mieć stabilne Wi-Fi w każdej sytuacji, bez konieczności inwestowania w 5G i pełen zestaw zaawansowanych funkcji. MT110 działa na zasadzie „włóż kartę SIM i naciśnij Power” – po 30 sekundach masz gotową sieć 4G LTE o prędkości do 150 Mb/s. W praktyce to w zupełności wystarczy do streamingu, pracy z dokumentami, wideorozmów i przeglądania internetu podczas podróży. Hotspot obsługuje do 10 urządzeń, więc idealnie sprawdza się podczas rodzinnych wyjazdów lub weekendowych wypadów ze znajomymi.
Najważniejsze jest jednak to, że MT110 jest lekki, mały i działa nawet 10 godzin na jednym ładowaniu, dzięki baterii 2 200 mAh. Nadaje się na trasy samochodowe, wypady narciarskie, do kawiarni i pociągu – wszędzie tam, gdzie chcesz uniknąć publicznych, otwartych Wi-Fi. Co więcej, hotspot jest kompatybilny z sieciami LTE w większości krajów, więc bez problemu zabierzesz go na ferie do Austrii, Francji, Włoch czy Czech. Zarządzanie odbywa się przez aplikację MERCUSYS, więc zmiana ustawień czy nazwy sieci nie wymaga nawet otwierania laptopa.
Oba urządzenia odpowiadają na inne potrzeby: M8550 to mobilne centrum dowodzenia dla tych, którzy pracują zdalnie, podróżują służbowo lub po prostu chcą mieć internet premium, niezależnie od miejsca. MT110 to natomiast idealny, tani i niezawodny towarzysz każdej podróży – taki hotspot, który zawsze warto wrzucić do plecaka, bo może uratować popołudnie, wieczór lub cały wyjazd.
Jedno jest pewne: zimą lepiej być przygotowanym. Pogoda w górach zmienia się szybciej niż zasięg w telefonie, a własny hotspot – czy to zaawansowany M8550, czy prosty MT110 – gwarantuje, że historia z ferii nie skończy się słowami: „Nie mogę, bo nie mam internetu”. Dzięki takim urządzeniom możesz pracować, odpoczywać i bawić się dokładnie tak, jak masz ochotę – niezależnie od tego, czy jesteś na stoku, w lesie, w pociągu czy w apartamencie, w którym Wi-Fi jest tylko na papierze.



