Nagrywanie koncertu z tłumu ma kilka stałych elementów: czyjąś głowę dokładnie w najważniejszym momencie, światła robiące z ekspozycją rzeczy nieprzewidywalne i wykonawcę, który z perspektywy smartfona wygląda, jakby występował w sąsiednim województwie. Insta360 najwyraźniej uznało, że Luna Ultra powinna radzić sobie właśnie z takim chaosem.
Najnowsza aktualizacja firmware’u dla Insta360 Luna Ultra przynosi przede wszystkim nowy Stage Mode, przygotowany z myślą o koncertach, festiwalach, teatrach i innych wydarzeniach, podczas których fotografujemy lub filmujemy scenę z większej odległości.
Tryb nie ogranicza się do zmiany profilu kolorystycznego. Kamera otrzymuje inne strategie ustawiania ostrości, ekspozycji i balansu bieli, a system śledzenia został przystosowany do pracy przy dużych zbliżeniach i słabym oświetleniu. Insta360 zastosowało między innymi filtrowanie twarzy oraz zmienioną czułość autofocusu, żeby ograniczyć sytuacje, w których aparat nagle zakochuje się w świecącym lightsticku zamiast w artyście na scenie.
Zmiany dotyczą też ekspozycji. Stage Mode ma skuteczniej kontrolować prześwietlenia i zachowywać więcej szczegółów na twarzach przy ostrych reflektorach, podczas gdy osobne ustawienia koloru i balansu bieli mają lepiej oddawać charakter scenicznego oświetlenia.
15× bez wychodzenia z kamery
Drugą dużą zmianą jest powiększenie maksymalnego zoomu z 12× do 15×, co Insta360 porównuje z ekwiwalentem ogniskowej 300 mm. Funkcja działa w trybach Video, PureVideo, Stage Mode i Photo, a przy największych zbliżeniach producent rekomenduje nagrywanie w 4K przy 30 kl./s.
Oczywiście 15× pozostaje powiększeniem wykorzystującym cyfrowe przetwarzanie obrazu. Insta360 próbuje jednak ograniczyć jego typowe konsekwencje za pomocą funkcji AI Remosaic, rekonstruującej szczegóły tracone podczas cyfrowego kadrowania. Ma to pomóc przede wszystkim przy twarzach, napisach, budynkach i innych obiektach, na których szybko widać spadek szczegółowości.


Jeżeli 300 mm nadal brzmi zbyt zachowawczo, pojawia się także nowe akcesorium. Ultra Telephoto Lens zapewnia dodatkowe powiększenie 1,5× i w połączeniu z maksymalnym zoomem kamery pozwala osiągnąć ekwiwalent 450 mm. Z dodatkową soczewką zakres wynosi od 90 do 450 mm. Obiektyw mocowany jest magnetycznie, ale podczas jego używania główna kamera pozostaje zasłonięta.
To nadal rozwiązanie dalekie od prawdziwego teleobiektywu aparatu z wymienną optyką, ale do nagrania koncertu z dalszego rzędu robi się już interesująco.
Kamera ma też lepiej słuchać koncertu
Stage Mode zmienia również sposób rejestrowania dźwięku. Dostępne są dwa warianty: Stage Audio, skupiający się na dźwięku dobiegającym od sceny, oraz Ambient Audio, który zachowuje więcej atmosfery widowni.
Podczas filmowania można dodatkowo wykonywać zdjęcia Live Frame bez przerywania nagrania. To drobiazg, ale bardzo praktyczny wtedy, gdy między kolejnymi sekundami wideo pojawia się kadr, który później chciałoby się zachować osobno.

Pionowe 4K, bo telefon i tak skończy w pionie
Aktualizacja dodaje także możliwość nagrywania pionowego wideo w 4K30. Wystarczy obrócić ekran Luny Ultra, żeby przejść do pionowego kadru przeznaczonego bezpośrednio pod Reels, TikToka czy Shortsy.
W tym trybie dostępny będzie zoom do 6×, choć Insta360 rekomenduje pozostawanie przy maksymalnie 3×. Producent zaznacza przy tym, że jakość obrazu z teleobiektywu przy powiększeniach 3–6× jest jeszcze optymalizowana przed finalnym wydaniem firmware’u.
Do Live Frame trafia ponadto Zoom Live, dodający płynne zbliżenie podczas wykonywania ujęcia, a także możliwość łączenia filtrów z efektami Beauty Mode.
Razem z aktualizacją Insta360 wprowadza również Luna Ultra Zoom Bundle, zawierający standardowy zestaw, torbę oraz nowy Ultra Telephoto Lens.
Nowy firmware będzie dostępny przez aplikację Insta360. Najważniejsza zmiana wydaje się jednak dość jasno określać kierunek rozwoju Luny Ultra: zamiast być po prostu kolejną niewielką kamerą na gimbalu, ma coraz mocniej wchodzić w sytuacje, w których smartfon zaczyna sobie radzić gorzej. A koncert oglądany zza czterdziestu rzędów i morza uniesionych rąk jest całkiem niezłym testem takiej ambicji.



