Po ośmiu latach ciszy Frontside wraca z nowym materiałem. Album Nemesis ukaże się 20 marca 2026 roku nakładem Mystic Production i jest czymś więcej niż kolejną pozycją w dyskografii. To pierwszy krążek zespołu od 2018 roku i jednocześnie fonograficzny debiut z nowym wokalistą – Mollie’m.
Nemesis powstawało długo i słychać to nie w liczbie nut, tylko w decyzjach. Frontside nie spieszył się ani z pisaniem, ani z domykaniem brzmienia. Zamiast reaktywacji na zasadzie „sprawdźmy, czy to jeszcze działa”, dostajemy płytę, która brzmi jak efekt świadomego procesu – cięższą, bardziej złożoną aranżacyjnie i emocjonalnie gęstszą niż wcześniejsze rzeczy zespołu.
Są tu momenty monumentalne, niemal apokaliptyczne, ale bez filmowego nadęcia. Ciężar nie służy efektowi, tylko dramaturgii. To nie jest kosmetyczna korekta stylu, raczej przestawienie akcentów: nowe otwarcie, które nie udaje, że wcześniejsze lata się nie wydarzyły, ale też nie żyje nimi na kredyt.
Warstwa tekstowa pozostaje bezlitośnie aktualna. Frontside nadal punktuje konflikty, hipokryzję i napięcia społeczne, dorzucając do tego bardzo osobisty wymiar chaosu – tego zewnętrznego i tego, który siedzi w człowieku. Gniew jest tu środkiem wyrazu, nie celem samym w sobie. Bardziej świadomym niż kiedykolwiek.
Okładkę albumu przygotował Łukasz Pach i dobrze wpisuje się ona w charakter całości: bez ozdobników, z jasnym komunikatem. Tracklista zamyka się w trzynastu utworach – od „Initium” po „Terminus”.
Pre-order Nemesis już ruszył, a premiera zaplanowana jest na 20.03.2026. Frontside wraca bez przeprosin i bez nostalgii. Zamiast tego proponuje album, który nie próbuje nikogo przekonać – tylko jasno mówi, gdzie dziś stoi.




