Praca na laptopie ma swoje zalety, przynajmniej do momentu, w którym trzeba jednocześnie otworzyć arkusz kalkulacyjny, przeglądarkę, komunikator i jeszcze znaleźć miejsce na dokument, który miał być gotowy wczoraj. Dodatkowy monitor szybko staje się wtedy jednym z najbardziej sensownych ulepszeń domowego stanowiska pracy. Philips ma dwie propozycje dla osób, które nie zamierzają wydawać na niego fortuny.
Pierwszą jest Philips 27E1N1800AE, wyposażony w 27-calową matrycę IPS o rozdzielczości 4K UHD (3840 × 2160 pikseli). Przy tej przekątnej oznacza to zagęszczenie 163 pikseli na cal, a więc wyraźny obraz, drobniejsze detale i sporo przestrzeni roboczej. Monitor oferuje jasność 350 nitów, odświeżanie 60 Hz oraz obsługę 1,07 miliarda odcieni kolorów dzięki technologii 8-bit + FRC.
Za 699 PLN otrzymujemy również całkiem rozsądny zestaw udogodnień. Podstawa pozwala regulować wysokość ekranu w zakresie 100 mm, a dwa porty HDMI 2.0 i DisplayPort 1.4 umożliwiają podłączenie trzech źródeł obrazu. Są też dwa głośniki o mocy 2 W, mocowanie VESA 100 × 100 mm oraz tryby LowBlue, Flicker-free i EasyRead, pomyślane z myślą o wygodniejszej pracy z tekstem.
Philips 27E2N1500L jest propozycją bardziej oszczędną. Kosztuje 459 PLN i zachowuje 27-calową matrycę IPS, ale obniża rozdzielczość do QHD (2560 × 1440 pikseli). W zamian oferuje odświeżanie 75 Hz, które może zapewnić nieco płynniejsze przewijanie dokumentów i poruszanie się po interfejsie. Jasność wynosi 300 nitów, a do dyspozycji użytkownika pozostają HDMI 1.4 i DisplayPort 1.4.

Tańszy model nie ma wbudowanych głośników ani regulacji wysokości, zużywa jednak mniej energii – według danych producenta typowo 20,32 W wobec 27,24 W w wersji 4K. Otrzymał też klasę energetyczną C.
Różnica w cenie wynosi 240 złotych, więc wybór sprowadza się przede wszystkim do potrzeb. Model QHD powinien wystarczyć do typowej pracy biurowej, przeglądania internetu i codziennych obowiązków. Wersja 4K będzie ciekawsza dla osób pracujących z fotografią, dużą ilością tekstu czy szczegółowymi projektami, choć sama wysoka rozdzielczość nie czyni jeszcze z monitora profesjonalnego narzędzia graficznego.
Oba modele są już dostępne w sprzedaży. I oba przypominają, że czasem największą poprawę komfortu pracy przynosi po prostu odzyskanie miejsca na ekranie.



