Jednym z bardziej niepokojących ludzkich talentów jest umiejętność opowiadania o własnych decyzjach w taki sposób, żeby ostatecznie winny okazał się ktoś inny. Pomaga w tym dystans, upływ czasu albo możliwość odwrócenia wzroku. Bohaterowie Mouthwashing nie mają żadnego z tych luksusów. Pięcioro ludzi zostaje uwięzionych na pokładzie uszkodzonego statku kosmicznego, a wraz z kurczącymi się zapasami żywności zaczynają kończyć im się również wymówki. Największe zagrożenie wcale nie pochodzi z zewnątrz.
Tulpar należy do firmy Pony Express, która wysyła pracowników w wielomiesięczne podróże, niezbyt przejmując się ich komfortem. Po katastrofie ciężko ranny kapitan Curly nie jest już w stanie dowodzić załogą. Jego obowiązki przejmuje Jimmy, mając u boku pielęgniarkę Anyę, mechanika Swanseę i młodego Daisuke. Zapasy wystarczą na krótko, szanse na ratunek są niemal zerowe, a jedynym pocieszeniem pozostaje świadomość, że przynajmniej nikt nie będzie musiał następnego dnia wstawać do pracy.
Wrong Organ opowiada tę historię, przeskakując między wydarzeniami sprzed katastrofy a jej konsekwencjami. Poznajemy je z perspektywy Curly’ego i Jimmy’ego, stopniowo odkrywając, jak różnie patrzą na te same sprawy. Sceny, które początkowo wydają się przypadkowe, z czasem układają się w przerażającą całość. Czasem jedno zdanie wystarczy, żeby inaczej zrozumieć wcześniejszą rozmowę.
Mouthwashing mówi o winie, przemocy i odpowiedzialności, ale równie uważnie przygląda się ludziom, którzy widzą cudzą krzywdę i wolą nie reagować. Jest w tym coś boleśnie znajomego. Czasem wystarczy zignorować prośbę o pomoc lub uznać, że problem powinien rozwiązać ktoś inny. A wszystko to w ciasnych korytarzach frachtowca, gdzie firmowa maskotka, wesoły konik Polle, przypomina o pozytywnym nastawieniu i odpowiedzialności za wspólny sukces. Trudno o bardziej bezczelny optymizm niż ten, który towarzyszy ludziom skazanym na śmierć przez korporacyjną obojętność. Nawet osobliwa zawartość ładowni staje się tu ponurym żartem.






Pod względem rozgrywki to przygoda eksploracyjna z perspektywy pierwszej osoby. Przemierzamy statek, rozmawiamy z załogą i rozwiązujemy proste zagadki. Niektóre czynności nabierają jednak nieoczekiwanego ciężaru. Kiedy musimy siłą otworzyć usta ciężko rannemu Curly’emu, żeby podać mu środki przeciwbólowe, zwykła interakcja staje się doświadczeniem trudnym do zniesienia. Gracz musi osobiście wykonać polecenie, nawet jeśli instynktownie chciałby się od niego uchylić.
Niestety, nie wszystkie pomysły działają równie dobrze. Zagadki bywają banalne, a sporadyczne sekwencje skradankowe i zręcznościowe potrafią wybić z rytmu, szczególnie gdy zmuszają do powtarzania fragmentów. Całość zajmuje około trzech godzin i trudno uznać to za wadę. Mouthwashing ma w sobie więcej emocjonalnej intensywności niż niejeden kilkudziesięciogodzinny tytuł.
Świadomie archaiczna oprawa przywodzi na myśl pierwsze PlayStation. Kanciaste postacie, rozmyte tekstury i surowe animacje nie łagodzą grozy, lecz ją potęgują. Twórcy manipulują obrazem, przestrzenią i dźwiękiem, sprawiając, że znajome korytarze stają się obce, a zwyczajne odgłosy nabierają nieprzyjemnego charakteru. Brak tradycyjnego dubbingu nie przeszkadza. Cisza często okazuje się bardziej wymowna niż krzyk.
Teraz Mouthwashing trafia również na konsole. Nie oferuje technologicznego widowiska ani szczególnie wymyślnych mechanik, ale ma coś znacznie rzadszego: historię, która zostaje w głowie długo po napisach końcowych. Pamięta się nie tyle katastrofę w kosmosie, ile rozmowy, gesty i decyzje zupełnie zwyczajnych ludzi. I gorzką świadomość, że żadna ilość płynu do płukania ust nie pomoże pozbyć się pozostawionego przez nich niesmaku.
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Trzy godziny w przestrzeni kosmicznej wystarczą, żeby na długo stracić zaufanie do ludzi, którzy zawsze mają na wszystko dobre wytłumaczenie.
Plusy
Znakomicie napisana, wielowarstwowa historia. Wyraziste postacie i niepokojąca atmosfera. Świetne wykorzystanie oprawy retro i dźwięku. Odważna, emocjonalnie wymagająca tematyka.
Minusy
Uproszczone zagadki i niewielka głębia rozgrywki. Niektóre sekwencje skradankowe zaburzają tempo narracji.



