Barefoot nie musi oznaczać wyboru między chodzeniem boso a obuwiem wyglądającym jak sprzęt rehabilitacyjny. Xero Shoes pokazuje, że naturalny ruch może wejść do miasta, na siłownię i mokry szlak, nie domagając się przy tym osobnej garderoby ani nowej osobowości.
Przez lata przemysł obuwniczy przekonywał nas, że dobry but powinien robić coraz więcej. Stabilizować, korygować, amortyzować, prowadzić stopę, a najlepiej jeszcze dyskretnie podejmować za nią decyzje. Podeszwy rosły więc niczym apartamentowce, pianki dostawały kolejne warstwy, a zwykły spacer zaczynał przypominać podróż na dwóch niewielkich materacach. Barefoot proponuje ruch w przeciwną stronę. Nie chodzi o to, by but był bardziej skomplikowany, lecz by mniej przeszkadzał.
W filozofii Xero Shoes najważniejsze są cztery proste rzeczy: szeroki przód, w którym palce mogą się swobodnie rozłożyć, płaska podeszwa bez podniesionej pięty, niewielka masa oraz elastyczność pozwalająca stopie zginać się i reagować na podłoże. Brzmi niemal zbyt zwyczajnie, dopóki nie przypomnimy sobie, jak niewiele współczesnych butów faktycznie pozwala stopom zachowywać się jak stopy. Minimalizm nie oznacza tu jednak chodzenia po mieście w skarpetkach ani udowadniania czegokolwiek kamieniom. Podeszwa nadal chroni, bieżnik nadal odpowiada za przyczepność, a cholewka ma poradzić sobie z pogodą. Po prostu żaden z tych elementów nie powinien przejmować całego przedstawienia.

Najciekawsze w dzisiejszym barefoot jest to, że przestał być osobną dyscypliną życia. Nie trzeba już wyglądać jak ktoś, kto właśnie wraca z warsztatów świadomego stawiania stóp. W ofercie Xero Shoes tę samą konstrukcyjną filozofię znajdziemy w sandałach, butach do biegania i treningu, modelach miejskich, wodnych oraz trekkingowych. Dzięki temu wejście w ten świat nie musi zaczynać się od wielkiej rewolucji. Może zacząć się od butów, które po prostu zakłada się rano.
Wynn (559 PLN, www.xeroshoes.eu) dobrze pokazuje ten bardziej codzienny wymiar. To niski sneaker z sylwetką inspirowaną klasycznym obuwiem sportowym, nylonową cholewką i zamszowymi nakładkami. Nie krzyczy z daleka, że jego właściciel właśnie zmienił filozofię poruszania się po świecie. Pasuje do dżinsów, szerokich spodni, drogi do pracy, weekendowego spaceru i dnia, w którym „tylko wyskoczę na chwilę” kończy się kilkunastoma tysiącami kroków. Dopiero podczas chodzenia ujawnia swoją odmienność: palce mają więcej miejsca, pięta nie stoi wyżej niż przód stopy, a elastyczna podeszwa nie zamienia chodnika w abstrakcyjne pojęcie. Każdy but waży niewiele ponad 200 gramów, więc Wynn nie próbuje zwracać na siebie uwagi również ciężarem.


Miasto jest jednak łatwym testem. Prawdziwe pytania zaczynają się wtedy, gdy asfalt się kończy, prognoza pogody przestaje być sugestią, a pod nogami pojawiają się korzenie, luźne kamienie i błoto o ambicjach większych niż nasze. Scrambler Trail Mid WP (739 PLN, www.xeroshoes.eu) pokazuje, że barefoot nie musi oznaczać rezygnacji z ochrony. To lekki but trekkingowy o podwyższonej cholewce, z wodoodporną membraną XeroTex, językiem ograniczającym przedostawanie się wody i drobnych kamieni, wytrzymałą cholewką ripstop oraz gumową podeszwą z wyraźnym bieżnikiem. Buty ważą nieco ponad 250 gramów każdy, czyli mniej niż niejedne miejskie sneakersy, choć zostały przygotowane na znacznie mniej uprzejme otoczenie.
Najciekawsza technologia w Xero Shoes polega na tym, że nie próbuje chodzić za człowieka
Sens modelu najlepiej widać nie na idealnej ścieżce z katalogu, lecz podczas zwykłej wędrówki, kiedy jeden fragment trasy jest mokry, drugi skalisty, a trzeci najwyraźniej został zaprojektowany przez kogoś, kto nie lubi kostki brukowej. Podeszwa pozwala lepiej odczytywać teren, ale bieżnik i konstrukcja cholewki nie pozostawiają stopy sam na sam z każdym ostrym kamieniem. To ważna różnica. Kontakt z podłożem nie polega na cierpieniu dla idei, tylko na otrzymywaniu informacji potrzebnych do pewniejszego stawiania kolejnych kroków. Scrambler zachowuje więc swobodę charakterystyczną dla barefoot, lecz dodaje do niej wodoodporność i przyczepność potrzebne wtedy, gdy spacer zmienia się w wyprawę.
Pomiędzy Wynn a Scramblerem rozciąga się zresztą znacznie większa garderoba. Na trening i siłownię Xero Shoes proponuje między innymi modele Prio, Prio Neo oraz XT Max, z płaską i stabilną podstawą przydatną podczas przysiadów, wykroków czy ćwiczeń z ciężarem. Biegacze mogą sięgnąć po HFS II lub bardziej minimalistyczny Speed Force II, na szlaki przygotowano także niższe modele Mesa Trail, a na lato lekkie sandały Z-Trail EV. Są również buty do aktywności wodnych, modele codzienne i takie, które bez problemu przechodzą z treningu do reszty dnia. Wspólnym mianownikiem nie jest jeden wygląd, lecz założenie, że but powinien dopasować się do sposobu poruszania człowieka, nie odwrotnie. Producent obejmuje podeszwy FeelTrue gwarancją na 8 000 km, przypominając, że minimalizm nie ma być jednorazową ciekawostką.


Nie oznacza to, że pierwszego dnia należy wyrzucić całą szafę i ruszyć w góry na trzydzieści kilometrów. Sama marka Xero Shoes zaleca stopniowe przechodzenie na minimalistyczne obuwie: krótsze spacery, spokojne zwiększanie czasu i obserwowanie reakcji własnego ciała. To rozsądne, bo barefoot nie jest religią ani konkursem na najcieńszą podeszwę. Jest raczej zmianą proporcji. Zamiast pytać, ile pracy but wykona za nas, zaczynamy sprawdzać, ile swobody może nam oddać.
I być może właśnie w tym kryje się najbardziej współczesny rodzaj obuwniczej innowacji. Nie w dokładaniu następnej pianki, sprężyny czy systemu o nazwie brzmiącej jak tajny projekt wojskowy, ale w świadomym usuwaniu tego, co niepotrzebne. Wynn robi to w codziennym sneakerze, Scrambler Trail Mid WP na mokrym szlaku, a pozostałe modele Xero Shoes w biegu, na treningu i podczas letniej podróży. Technologia pozostaje obecna, lecz schodzi na drugi plan. Na pierwszym są stopy, teren i ten przyjemny moment, kiedy but przestaje mówić nam, jak mamy chodzić.



