Niektóre urządzenia kupuje się z myślą o wielkich planach: plaży, ognisku, działce, weekendzie za miastem i tych wszystkich sytuacjach, w których ktoś w końcu mówi: „dobra, puść coś normalnego”. A potem okazuje się, że najczęściej grają w kuchni, na balkonie albo obok łóżka, gdy telefon ma już 12 procent baterii i robi minę człowieka po trzech dniach festiwalu. JBL Charge Essential 3 SE wygląda właśnie na sprzęt z tej kategorii – przenośny głośnik, który ma sens zarówno w plenerze, jak i w zwykłym domowym chaosie.
Nowy model korzysta z układu złożonego z niskotonowego przetwornika 52 × 90 mm, 20-milimetrowego tweetera i dwóch pasywnych radiatorów basowych. W praktyce ma to oznaczać brzmienie z wyraźniejszym dołem, ale bez udawania, że niespełna kilogramowy głośnik Bluetooth nagle zastąpi kolumny stojące w salonie. Moc wynosi 30 W RMS dla woofera i 10 W RMS dla głośnika wysokotonowego, a pasmo przenoszenia sięga od 60 Hz do 20 kHz. Czyli: ma być wystarczająco głośno na spotkanie w ogrodzie, ale nadal w formacie, który da się wrzucić do plecaka bez osobnego planu logistycznego.

Charge Essential 3 SE waży 0,96 kg i mierzy 223 × 96,5 × 94 mm, więc nie jest kieszonkowym gadżetem, tylko raczej głośnikiem „weź, ty masz większą torbę”. W zamian dostajemy akumulator 27 Wh, który według producenta pozwala na maksymalnie 20 godzin odtwarzania muzyki. Jak zawsze w takich przypadkach, realny wynik będzie zależał od głośności i repertuaru – spokojny podcast nie zrobi baterii tego samego, co basowy playlistowy maraton.
Istotna jest też funkcja powerbanku. Port USB-C działa jako wejście i wyjście, więc głośnik może nie tylko ładować się sam, ale też podratować smartfon lub inne urządzenie mobilne. To jedna z tych funkcji, które w specyfikacji wyglądają jak dodatek, a w prawdziwym życiu potrafią uratować wieczór, zamówienie taksówki albo ostatni filmik z urodzin, którego nikt później nie będzie chciał oglądać, ale wszyscy będą twierdzić, że był świetny.

JBL dorzuca także obsługę Auracast. Dzięki niej można sparować dwa egzemplarze Charge Essential 3 SE w trybie stereo albo połączyć więcej kompatybilnych głośników JBL, by nagłośnić większą przestrzeń. To nie jest funkcja, której używa się codziennie przy śniadaniu, ale podczas spotkania, imprezy czy większego wyjazdu może mieć więcej sensu niż klasyczne „postawmy jeden głośnik na środku, niech wszyscy udają, że coś słyszą”.
Pod względem odporności głośnik ma certyfikat IP67, czyli jest chroniony przed pyłem i wodą. JBL wspomina też o wzmocnionej konstrukcji, przygotowanej na przypadkowe upadki. Nie znaczy to oczywiście, że warto testować go jak piłkę do rugby, ale dobrze wiedzieć, że deszcz, piasek czy okolice basenu nie powinny od razu kończyć zabawy nerwowym suszeniem sprzętu ręcznikiem.
Łączność opiera się na Bluetooth 5.4, a obsługiwane formaty obejmują SBC, AAC i LC3. Do konfiguracji służy aplikacja JBL Portable, w której znajdziemy aktualizacje oprogramowania, wsparcie i ustawienia pozwalające dopasować brzmienie do własnych preferencji. Producent zaznacza też wykorzystanie tworzyw sztucznych, tkanin i magnesu przetwornika z materiałów pochodzących z recyklingu, a opakowanie wykonano z papieru z certyfikatem FSC i zadrukowano atramentem sojowym.
JBL Charge Essential 3 SE został wyceniony na 699 PLN. To propozycja dla tych, którzy nie chcą osobno myśleć o głośniku, powerbanku i pogodzie. Wystarczy pamiętać, żeby przed wyjściem z domu naładować jedno urządzenie – a nie, jak zwykle, trzy.



