Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Testy

TEST: Terenowe głośniki Bluetooth

Chcesz uświetnić swoją wyprawę w nieznane odpowiednią ścieżka dźwiękową? Potrzebujesz sprzętu, który nie boi się nieprzyjaznych warunków środowiska…

Dla wielu podróżników muzyka to nieodłączny towarzysz wędrówek. Gdy do pokonania mamy wiele kilometrów w trudnym terenie, rytmiczne bity pomagają nam w złapaniu i utrzymaniu równego tempa marszu, a po aktywnie spędzonym dniu, odwracają uwagę od zmęczenia, jakie wkrada się w nasze organizmy. Chociaż na wyprawę możemy zabrać ze sobą dowolny głośnik Bluetooth, lepiej zainwestować w sprzęt, który jest przygotowany na wszystkie terenowe niespodzianki. 

W sklepach znajdziemy przenośne propozycje różnych marek, także tych specjalizujących się w ekskluzywnym, inteligentnym sprzęcie audio do domu. Gwarantują one wysoką jakość dźwięku, ale to nie jedyny parametr, na jaki powinniśmy zwrócić uwagę przed zakupem. Ważną kwestią jest na przykład czas pracy na baterii – w końcu nie chcemy, żeby nasza plenerowa impreza zakończyła się przedwcześnie. 

Warto zwrócić uwagę na odporność na zalanie i zapylenie; jeśli planujemy korzystać z głośnika na basenie lub podczas wycieczki w wietrznych górach, powinniśmy upewnić się, że nasz sprzęt potrafi wytrzymać gniew żywiołów. W kwestii łączności do dyspozycji głównie otrzymujemy wsparcie dla Bluetootha; inne standardy, na przykład Apple AirPlay 2, pojawiają się tylko w niektórych urządzeniach. 

Sprawdźmy, który z naszych pretendentów okaże się godny tytułu najlepszego głośnika w plener. 

Testujemy…

Sonos Roam

Specyfikacja

  • PRZETWORNIKI 2 (tweeter + głośnik średnio-niskotonowy
  • PAMIĘĆ 1 GB SDRAM, 4 GB NV
  • CZAS PRACY NA BATERII do 10 godzin
  • ŁĄCZNOŚĆ USB-C, Wi-fi 5, Bluetooth 5.0, AirPlay 2
  • ASYSTENT GŁOSOWY Alexa, Asystent Google
  • WODOODPORNOŚĆ IP67
  • WYMIARY 168 x 62 x 60 mm
  • WAGA 0,43 kg
  • CENA 800 PLN

Na pierwszy rzut oka: Niewiele większy od puszki z gazowanym napojem, Roam pełnymi garściami czerpie z doświadczeń Sonosa w tworzeniu wyjątkowego, bezprzewodowego sprzętu audio. Głośnik jest wodoodporny, na jednym ładowaniu działa do 10 godzin, a także jest kompatybilny z systemem multiroom producenta. 

B&O Beosound Explore

Specyfikacja

  • PRZETWORNIKI 2 (1,8 cala pełnozakresowe)
  • PASMO PRZENOSZENIA 56 Hz – 22,7 kHz
  • CZAS PRACY NA BATERII do 27 godzin
  • ŁĄCZNOŚĆ USB-C, Bluetooth 5.2
  • WODOODPORNOŚĆ IP67
  • WYMIARY 124 x 81 x 81 mm
  • WAGA 0,63 kg
  • CENA 1 000 PLN

Na pierwszy rzut oka: Wystarczy jedno spojrzenie na ten intrygujący głośnik, by przekonać się, że został on stworzony z myślą o przetrwaniu. Kompaktowy, żebrowany design jest odporny na uszkodzenia mechaniczne, a jego transport ułatwi zintegrowany pasek i karabińczyk. Co najlepsze, jedno ładowanie to aż 27 godzin odtwarzania.

JBL Charge 5

Specyfikacja

  • PRZETWORNIKI 2 (tweeter + woofer)
  • PASMO PRZENOSZENIA 65 Hz – 20 kHz
  • CZAS PRACY NA BATERII do 20 godzin
  • ŁĄCZNOŚĆ USB-C, Bluetooth 5.1
  • WODOODPORNOŚĆ IP67
  • WYMIARY 223 x 96,5 x 94 mm
  • WAGA 0,96 kg
  • CENA 920 PLN

Na pierwszy rzut oka: Największą zaletą Charge 5 jest wytrzymała konstrukcja, umożliwiająca zabranie sprzętu w najtrudniejszy teren. Głośnik od JBL gra mocno i soczyście, a po naładowaniu możemy liczyć nawet na 20 godzin słuchania muzyki… oraz doładowywania telefonu. Miłośnicy efektownych gadżetów mogą wybrać jedną z wielu fajnych wersji kolorystycznych. 

SPRZĘT 01: SONOS ROAM

Sonos Roam nie jest pierwszym przenośnym głośnikiem producenta – przed nim był większy i cięższy Sonos Move – ale to debiutant w kategorii urządzeń, które możemy wrzucić do plecaka lub schować do kieszeni. Jego obudowa jest odporna na mechaniczne uszkodzenia, a dzięki wodo- i pyłoodporności klasy IP67 możemy zabrać Roam na plażę lub na basen; półgodzinna kąpiel na głębokości do 1 m to dla niego żaden problem. W trakcie testu wielokrotnie opryskiwaliśmy głośnik i wrzucaliśmy go do różnych pojemników wypełnionych wodą, bez jakiejkolwiek szkody dla sprzętu. 

Trójkątny przekrój został wybrany nieprzypadkowo: ułatwia on pewne schwytanie głośnika, także w przypadku, gdy mamy mokre dłonie. Boczne ścianki pokryte zostały gumą, i chociaż nie są one bardzo grube, Roam znosi upadki zdecydowanie lepiej niż jakikolwiek inny sprzęt Sonosa. 

Brzmienie to jedna z najmocniejszych stron urządzenia, co słychać już od pierwszych dźwięków. Mimo kompaktowych rozmiarów głośnik nie ma problemów z wygenerowaniem potężnych basów, które zachwycają precyzją i dynamiką, szczególnie w gatunkach stawiających na rytmiczne bity. Dźwięk jest doskonale zbalansowany: niskie tony równoważone są przez wyraziste soprany i kolorową, pełną średnicę. Roam gra przy tym donośnie i klarownie, roztaczając dookoła siebie przestrzeń dźwiękową, która dzielnie opiera się odgłosom silnego wiatru i innym hałasom otoczenia. 

Propozycja Sonosa okazała się wyjątkowa pod jeszcze jednym względem – to jedyny w teście głośnik, który jest tak samo przydatny w domu jak i poza nim. Moduł Wi-fi umożliwia podłączenie go do kompatybilnego systemu multiroom oraz skorzystanie z wirtualnego pomocnika w osobie Asystenta Google lub Alexy (do wyboru). Funkcja Sonos Auto TruePlay w czasie rzeczywistym koryguje natomiast zakłócenia dźwięku, wynikające z ustawienia sprzętu. 

Producent szacuje, że jedno ładowanie Roam przekłada się na około 10 godzin słuchania muzyki. Nasz test potwierdził tę wartość: co prawda jest ona mniej imponująca niż u konkurencji, ale na imprezę czy weekendowy wypad pod namiot starczy bez problemu. W trybie czuwania sprzęt wytrzymywał około tygodnia. 

Sonos Roam to propozycja dla osób, które słuchają muzyki i w domu, i w terenie. Jego praktyczny design i przepiękne brzmienie z nawiązką wynagradzają przeciętny czas pracy na baterii, a funkcje smart home mogą przydać się także poza domowym zaciszem.

SPRZĘT 02: B&O BEOSOUND EXPLORE

Okrągła, przywodząca na myśl puszkę z racjami turystycznymi forma Beosound Explore raczej nie zmieści się w kieszeni, ale jest na tyle lekka, by schować ją do plecaka. Oczywiście pozostaje pytanie, czy w ogóle chcemy ukrywać takie cudeńko: w kwestii wzornictwa B&O jak zawsze stanęło na wysokości zadania. Futurystyczna obudowa jest wykonana z lśniącego aluminium, utrzymanego w soczystym odcieniu zieleni. Design okazał się nie tylko efektowny, ale także praktyczny: sztywne prążki skutecznie zabezpieczają przetworniki przed uszkodzeniem, jednocześnie zmniejszając masę głośnika. Górną ściankę zdobi natomiast minimalistyczny panel sterowania. 

Beosound Explore spełnia normę IP67, co oznacza, że jest bardzo dobrze chroniony przed pyłem i wodą – urządzenie przetrwa półgodzinną kąpiel w słodkiej wodzie o głębokości 1 m. Co prawda nie wrzuciliśmy go do basenu na tak długo, ale z krótszych zanurzeń wychodził bez szwanku. 

Sprzęt od B&O jest niewielki i nie stara się tego ukryć, skupiając się przede wszystkim na perfekcyjnym zbalansowaniu dźwięku. Często zdarza się, że małe głośniki próbują rekompensować swoje wymiary nienaturalnie podkręconymi basami lub sopranami, ale Explore wznosi się ponad takie sztuczki. Niskie tony są wyraźne i dynamiczne, ale nieprzesadnie moce. Średnica ma ciepłą, sympatyczną barwę, przyjemnie kontrastującą z klarownymi, pozbawionymi krzykliwości sopranami. 

Należy jednak zauważyć, że nawet 360-stopniowe rozmieszczenie przetworników nie pozwala uzyskać tak wyraźnego efektu nieograniczonej przestrzeni dźwiękowej, jaki dają konkurenci. Wrażenie lekkiego ściśnięcia pozostaje nawet po włączeniu maksymalnej głośności. 

Z drugiej strony Beosound Explore oferuje imponujący czas pracy na baterii – nawet 27 godzin. Bluetooth 5.2 dba o to, żeby jakość połączenia ze źródłem dźwięku pozostawała na wysokim poziomie: po oddaleniu się od głośnika o standardowe 10 metrów, nie zarejestrowaliśmy problemów z przesyłaniem muzyki. 

Propozycja B&O zdobędzie przede wszystkim serca miłośników wędrówek z plecakiem: jest ona wytrzymała i nie wymaga częstego ładowania, więc jeśli wybieramy się na dłuższy wyjazd, może okazać się idealna.

SPRZĘT 03: JBL  CHARGE 5

JBL wie, jak robić dobre głośniki. Szósta generacja popularnej serii Charge udoskonala to, co już w JBL Charge 4 było naprawdę porządne. Na pokładzie znalazła się nowa wersja Bluetooth dla lepszej łączności, jeszcze mocniejsze przetworniki, ładowanie za pomocą USB-C oraz odporniejsze na złą pogodę wykończenie. Bez zmian pozostał natomiast charakterystyczny, cylindryczny kształt i bogactwo wersji kolorystycznych: jeśli chcemy, możemy wybrać sprzęt utrzymany w zieleni, czerwieni, różu, błękicie, czerni, szarości, bieli lub barwie turkusowej. 

Charge 5 jest odrobinę dłuższy i szerszy od poprzednika, ale wciąż na tyle kompaktowy, by zmieścić się w plecaku lub torebce; na dodatek „schudł” o 5 g. Klasa wodoodporności i pyłoszczelności IP67 daje pewność, że jeśli głośnik przez przypadek wyląduje na chwilę w basenie, nic mu się nie stanie. 

Sprzęt może pochwalić się imponującą mocą wyjściową 30 W + 10 W, generowaną przez duży woofer o wymiarach 90 x 52 mm i dedykowany tweeter 20 mm. W efekcie uzyskujemy mocne, energetyzujące basy, z których słynie JBL, i dające kopa tony wysokie, którym towarzyszy lekko cofnięta, acz słodka średnica. Charge 5 ma pewną tendencję do nadmiernego eksponowania wokali, ale nie jest to na tyle wyraźne, by przeszkadzało w odbiorze muzyki. 

Fanów imprez w plenerze powinien ucieszyć także fakt, że sprzęt jest nadzwyczaj głośny. Dźwięk wypełnia nie tylko pokój, ale i cały dom; w terenie da się go usłyszeć z daleka. Jeśli z jakiegoś powodu potrzebujemy jeszcze większej mocy, możemy skorzystać z funkcji PartyBoost, która pozwoli nam połączyć kilka głośników we wspólnie działający system audio. Technologia ta zastępuje znany z poprzedniej generacji tryb JBL Connect+; niestety, nie da się przez to sparować Charge 5 z Charge 4. 

Kolejnym fantastycznym dodatkiem jest wbudowany powerbank. Jeśli w trakcie imprezy nasz smartfon zacznie domagać się ładowania, możemy podłączyć go bezpośrednio do propozycji JBL, bez zatrzymywania muzyki. Akumulator głośnika potrafi działać przez 20 godzin, więc nie musimy się obawiać, że doładowanie telefonu przyczyni się do rychłego zakończenia imprezy. Pełne naładowanie Charge 5 to natomiast kwestia 4 godzin – uzupełnia on baterię nieco dłużej od konkurentów, ale wciąż sprawnie. 

Głośnik od JBL to największy imprezowicz w teście. Jego mocne, głośne brzmienie okupione jest nieco większą i cięższą obudową, ale jeśli szukasz odpowiedniej oprawy muzycznej na jesienne ognisko ze znajomymi, nie mogłeś trafić lepiej.

Werdykt

#1 SONOS ROAM 89/100

Plusy Uderzająco głębokie, barwne brzmienie z precyzyjnymi basami i klarownymi tonami wysokimi. Wsparcie dla wirtualnych asystentów. Możliwość połączenia z systemem multiroom. Kompaktowa konstrukcja.
Minusy Jedno ładowanie starcza na jedynie 10 godzin pracy. Dość krótki czas czuwania.
Podsumowując Sonos Roam w plenerze zafascynował nas pełnią i dokładnością dźwięku, a po powrocie do domu – wszechstronnością i funkcjonalnością. To głośnik o dwóch niepowtarzalnych obliczach!

#2 JBL CHARGE 5 86/100

Plusy Głośny i mocny dźwięk. 20 godzin pracy na baterii. Może służyć jako powerbank.
Minusy Brak ustawień equalizera. PartyBoost niekompatybilny z JBL Connect+.
Podsumowując Potężne audio zamknięte w wodoodpornej, nowoczesnej obudowie – czy można chcieć czegoś więcej?

#3 B&O BEOSOUND EXPLORE 84/100

Plusy Zbalansowane, bogate brzmienie. Atrakcyjny design. Długi czas pracy na baterii.
Minusy Przestrzeń dźwiękowa jest dość mała i wąska.
Podsumowując Designerski głośnik od B&O wylądował na trzecim miejscu, ale niech was to nie zwiedzie – to wciąż fantastyczny sprzęt.

Od jedenastu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Może cię też zainteresować

Moto

Kompaktowe autko o imponującym zasięgu – sprawdźmy, jak się nim jeździ.

Testy

Testujemy najnowszą odsłonę kultowej serii „terenowych” głośników JBL.

Testy

Sprawdzamy pierwsze słuchawki true wireless w portfolio marki.

Testy

Popularne mikrofony doczekały się wsparcia dla aplikacji – sprawdźmy, jak wpłynęło to na ich pracę.