Shokz OpenDots 2 wybierają coraz bardziej popularną ostatnio, alternatywną drogę korzystania ze słuchawek. Zakłada się je jak małe klipsy, które obejmują małżowinę, zostawiając kanał słuchowy całkowicie wolny. Efekt jest zaskakująco naturalny. Po chwili zapomina się, że ma się je na uszach, a po kilku godzinach nadal nie pojawia się potrzeba zdjęcia ich „choćby na moment”. Przy 6,4 g na stronę i dobrze rozłożonej masie nie jest to zresztą wielkie osiągnięcie fizyki, ale już spore osiągnięcie projektowe.
To słuchawki stworzone dla osób, które chcą słyszeć świat. Samochód nadjeżdżający z tyłu, komunikat na dworcu, kolegę próbującego właśnie powiedzieć coś ważnego. Z drugiej strony świat również słyszy się aż za dobrze. W tramwaju, samolocie czy przy ruchliwej ulicy OpenDots 2 nie wygrywają z otoczeniem, bo nie mają z nim walczyć. Przy większej prędkości na rowerze muzyka potrafi zostać sprowadzona do roli ścieżki dźwiękowej puszczonej z sąsiedniego pokoju. To nie wada ukryta drobnym drukiem, tylko cena całej idei.
Jak na konstrukcję otwartą, dźwięk jest jednak bardzo dobry. Bas nie schodzi do piwnicy, bo nie ma fizycznie gdzie się tam rozpędzić, ale jest sprężysty, ciepły i znacznie pełniejszy niż w większości podobnych modeli. „Archangel” Buriala ma odpowiedni puls, choć nie tę ciemność, którą daje pełne dokanałowe uszczelnienie. Średnica jest gładka, wokale czytelne, a góra raczej łagodna niż bezlitosna. OpenDots 2 nie są narzędziem do analizowania trzeciego planu na Kind of Blue. Są za to świetne do biegania, pracy, spaceru i całodziennego słuchania bez poczucia, że własna muzyka odcina nas od reszty planety.


Dolby Audio poszerza scenę i dodaje jej kinowego oddechu, lecz bywa też nadgorliwe. Przy prostszych, energicznych nagraniach działa efektownie, przy gęstszych aranżacjach potrafi rozmyć lokalizację instrumentów i nadać średnicy lekko metaliczny nalot. Częściej, z poziomu aplkacji Shokz, wybierałem zwykły tryb i ręczne ustawienie pięciopasmowego korektora. Pozwalało to nadać brzmieniu indywidualny charakter i dopasować dźwięk do moich preferencji. Szkoda tylko, że Dolby nie da się używać razem z EQ, jakby dwa działy Shokza podpisały pakt o nieagresji.
Sterowanie jest poprawione, ale nie idealne. Szczypnięcie tylnego modułu działa pewnie i daje znacznie lepszą kontrolę niż przypadkowe mizianie panelu dotykowego. Stukanie w obręcz bywa mniej przekonujące, szczególnie w ruchu. Pomaga regulacja czułości w aplikacji, choć rozwiązanie nadal wymaga chwili nauki. Dobrze za to, że lewa i prawa słuchawka rozpoznają swoje położenie automatycznie, więc nie trzeba prowadzić śledztwa po każdym wyjęciu z etui.

Dziesięć godzin pracy na jednym ładowaniu jest wynikiem realnym, a z etui robi się z tego 40 godzin. Pięć minut przy gniazdku daje około dwóch godzin słuchania, jest też ładowanie bezprzewodowe. Słuchawki mają IP57, etui IP54, więc pot, deszcz i torba pełna codziennego chaosu nie powinny zrobić na nich większego wrażenia. Mikrofony radzą sobie przyzwoicie, ale dodatkowy czujnik przewodnictwa kostnego nie dokonał cudu. Rozmówca nas usłyszy, lecz w hałasie nadal nie jest to poziom, przy którym można prowadzić konferencję na środku ronda.
OpenDots 2 są drogie, ale mają sens. Nie próbują udawać uniwersalnych słuchawek do wszystkiego. Zamiast tego robią jedną rzecz wyjątkowo dobrze: pozwalają słuchać przez cały dzień, nie wyłączając przy tym świata.
Specyfikacja
- CENA 849 PLN
- KOLORY czarny, szary, perłowa biel
- ŁĄCZNOŚĆ Bluetooth 6.1, SBC, AAC
- ŁADOWANIE 5 minut zapewnia do 2 godzin słuchania
- ODPORNOŚĆ IP57 słuchawki, IP54 etui
- WAGA 6,4 g na słuchawkę
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
OpenDots 2 nie zamykają świata na klucz, tylko wpuszczają do niego muzykę bocznym wejściem – i robią to lepiej niż duża część konkurencji.
Plusy
Wyjątkowy komfort i stabilne trzymanie. Pełne, energiczne brzmienie jak na otwartą konstrukcję. Realne 10 godzin pracy. Odporność słuchawek i etui. Bezprzewodowe ładowanie.
Minusy
Wysoka cena. Nierówne działanie sterowania dotykowego. Mikrofony nie powalają. Hałaśliwe otoczenie łatwo zagłusza muzykę.



