MG przez długi czas było marką, którą kupowało się bardziej kalkulatorem niż sercem. Nie dlatego, że samochody były złe, tylko dlatego, że ich głównym argumentem pozostawało proste pytanie: „ile jeszcze dostanę za te pieniądze?”. Taki sposób myślenia działa w salonie, ale nie zawsze działa po kilku miesiącach wspólnego życia, kiedy okazuje się, że ekran myśli wolniej od kierowcy, asystenci bezpieczeństwa zachowują się jak spanikowany instruktor nauki jazdy, a oszczędność przy zakupie zaczyna mieć własny rachunek emocjonalny.
MG HS Hybrid+ jest ciekawy właśnie dlatego, że próbuje wyrwać się z tego schematu. To nadal samochód z bardzo mocnym argumentem cenowym, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o to, że jest tańszy od Toyoty RAV4, Hyundaia Tucsona czy Hondy CR-V. Chodzi raczej o to, że przestał wyglądać jak alternatywa wybierana z rozsądku i zaczyna przypominać auto, którego nie trzeba przed samym sobą usprawiedliwiać. W wersji Hybrid+ dostajemy rodzinnego SUV-a z klasyczną, samoładującą się hybrydą.
Pod maską pracuje 1,5-litrowy turbodoładowany silnik benzynowy wspierany przez mocny silnik elektryczny. Systemowo daje to 224 KM i 340 Nm, a bateria ma 1,83 kWh. Nie ma tu mowy o długiej jeździe wyłącznie na prądzie, ale nie o to w tym aucie chodzi. Hybrid+ działa najlepiej wtedy, gdy kierowca przestaje myśleć o tym, co aktualnie napędza koła. W mieście auto rusza chętnie, płynnie i z tym charakterystycznym dla dobrych hybryd spokojem, jakby najpierw brało głęboki oddech, a dopiero potem pytało silnik spalinowy o pomoc.
To ważna zmiana, bo MG miało już hybrydy, które potrafiły zostawić po sobie wrażenie technologii jeszcze nie do końca dogadanej z rzeczywistością. W HS-ie Hybrid+ układ napędowy jest jednym z najmocniejszych elementów całego samochodu. Nie robi z tego SUV-a sportowca, ale daje mu wystarczająco dużo energii, żeby w codziennym ruchu nie czuć zadyszki. Start spod świateł jest szybki, wyprzedzanie nie wymaga wcześniejszej narady rodzinnej, a przy spokojnej jeździe auto pozostaje przyjemnie wyciszone.
Spalanie wypada bardzo dobrze, choć bez cudów z folderu reklamowego. Producent podaje 5,2 l/100 km w cyklu mieszanym i 4,2 l/100 km w mieście. W testach było to 5,5-6,1 l/100 km, zależnie od stylu jazdy i udziału tras szybkiego ruchu. To są bardzo sensowne liczby jak na rodzinnego SUV-a o tych wymiarach. W mieście HS Hybrid+ potrafi naprawdę wykorzystać elektryczne wsparcie, ale na autostradzie rachunek robi się bardziej tradycyjny. Fizyka, jak zwykle, nie subskrybuje marketingu. Najgorzej wypada jazda autostradami. Na nich HS Hybrid+ zaczyna palić zaskakujące 8-9 litrów/100 km.
Zawieszenie ma dość zdecydowany charakter. MG nie poszło w miękką, pontonową wygodę, którą czasem spotyka się w tańszych SUV-ach próbujących udawać klasę wyżej. HS Hybrid+ jest raczej zwarty, kontrolowany i przyjemnie stabilny, szczególnie na gładkich drogach i w dłuższej trasie. Na krótkich nierównościach i ostrych krawędziach potrafi jednak lekko podskoczyć w nastroju. Nie jest to samochód niekomfortowy, ale nie ma też aksamitnej dojrzałości najlepszych rywali. Układ kierowniczy jest lekki, przewidywalny i wystarczająco dokładny, czyli robi dokładnie to, czego wymaga rodzinny SUV.


Największe wrażenie robi kabina. Nie dlatego, że MG nagle zbudowało Bentleya dla ludzi z kartą lojalnościową do sklepu budowlanego, tylko dlatego, że wnętrze HS-a wygląda i sprawia wrażenie bardziej dojrzałej przestrzeni, niż sugerowałby znaczek marki sprzed kilku lat. W bazowej wersji Excite dostępne są reflektory LED, tylne czujniki parkowania z kamerą. podwójny ekran 12,3 cala, elektrycznie regulowany fotel kierowcy, który jest podgrzewany, podobnie jak w przypadku pasażera.
Nie można też narzekać na brak miejsca. Rozstaw osi wynosi 2 765 mm, a drugi rząd jest jednym z mocniejszych argumentów HS-a. Dorosły pasażer usiądzie wygodnie za wysokim kierowcą, podłoga jest prawie płaska, a szeroka kabina pozwala realnie myśleć o trzech osobach z tyłu. Są nawiewy, porty USB-C, mocowania ISOFIX i trzy top tether, czyli rodzinny zestaw obowiązkowy bez udawania, że dziecko ładuje tablet siłą pozytywnego myślenia. Bagażnik ma 507 litrów, a po złożeniu oparć 1 484 litry. To nie jest rekord klasy, ale przestrzeń jest ustawna, a obecność dojazdowego koła zapasowego w hybrydzie zasługuje na mały aplauz.
Problem zaczyna się tam, gdzie MG uznało, że skoro ma być nowocześnie, to najlepiej zamknąć zbyt wiele spraw w ekranie. Obsługa części funkcji jest bardziej skomplikowana, niż powinna. Klimatyzacja, nawiew, recyrkulacja czy podgrzewanie foteli wymagają klikania w menu. Pod ekranem są fizyczne przyciski skrótów, ale brakuje normalnych pokręteł temperatury i siły nawiewu. To nie jest nostalgia za kasetami magnetofonowymi. To ergonomia. Kiedy jedziesz, rozmawiasz, pada deszcz, a szyba zaczyna parować, nie chcesz uczestniczyć w cyfrowym escape roomie. Dodatkowo, jak na ironię Apple CarPlay i Android Auto działają tylko przewodowo.
MG HS Hybrid+ ma mnóstwo systemów bezpieczeństwa: autonomiczne hamowanie awaryjne, monitorowanie martwego pola, ostrzeganie o ruchu poprzecznym, asystenta pasa ruchu, adaptacyjny tempomat, rozpoznawanie znaków, monitorowanie uwagi kierowcy i kamerę 360 stopni. Zakres wyposażenia robi wrażenie, ale dobre intencje nie zawsze tworzą dobre relacje. Alerty bywają natarczywe, systemy lubią komentować rzeczywistość z przesadnym zaangażowaniem, a część ostrzeżeń wraca po każdym uruchomieniu. To trochę jak posiadanie bardzo troskliwego pasażera, który przez całą drogę powtarza: „uważaj”.
Mimo tego MG zrobiło samochód, którego trudno zbyć protekcjonalnym uśmiechem. To już nie jest „tani SUV z Chin, ale…”. To po prostu sensowny, przestronny, dobrze wyposażony i bardzo dobrze napędzany SUV, który w wielu codziennych sytuacjach może zawstydzić droższych konkurentów.
Czy to zabójca Toyoty RAV4? Takie określenia dobrze wyglądają w nagłówkach, ale rzadko dobrze znoszą kontakt z rzeczywistością. Toyota nadal ma za sobą lata zaufania i reputację, której nie kupuje się jedną udaną wersją, tylko jakością każdego kolejnego aspektu. MG ma natomiast cenę, wyposażenie, gwarancję i coraz bardziej przekonującą dojrzałość. HS Hybrid+ nie musi nikogo zabijać. Wystarczy, że zaczyna być samochodem, który można wybrać nie tylko dlatego, że jest tańszy, ale dlatego, że dla części użytkowników zaczyna mieć sens.
Największy paradoks polega na tym, że najlepsze elementy tego auta są bardzo analogowe. Płynny napęd, przestrzeń, wygodne wnętrze, dobra widoczność, duży bagażnik, rozsądne spalanie. Wszystko to, co w codziennym życiu liczy się bardziej niż animacja menu i liczba cyfrowych skrótów. MG HS Hybrid+ pokazuje, że marka odrobiła dużo lekcji. Teraz zostało jej jeszcze jedno zadanie domowe: zrozumieć, że nowoczesny samochód nie musi ciągle udowadniać, że jest komputerem.
Specyfikacja
- CENA MODELU TESTOWEGO 151 150 PLN
- SILNIK 1.5T HEV
- MOC 224 KM
- PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 190 km/h
- 0-100 KM/H 7,9 sekundy
- ZUŻYCIE W CYKLU MIESZANYM (WLTP) 5,5 l/100 km
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
MG HS Hybrid+ to rodzinny SUV, który najlepiej wypada wtedy, gdy przestaje błyszczeć ekranami i po prostu jedzie – cicho i z zaskakującą pewnością siebie.
Plusy
Płynny i mocny układ hybrydowy. Bardzo dobra relacja ceny do wyposażenia. Przestronne, przyjemnie wykończone wnętrze. Niskie spalanie poza autostradami. Sensowny bagażnik i dużo miejsca z tyłu.
Minusy
Za dużo funkcji ukrytych w ekranie. Irytujące alerty systemów bezpieczeństwa. Brak fizycznych pokręteł klimatyzacji. Komfort jazdy nie zawsze jest idealny. W trasie hybrydowa magia traci blask.



