Połącz się z nami

Gaming

RECENZJA: Mafia: Edycja Ostateczna

Remake, który zasługuje na pochwałę, ale z pewnymi zastrzeżeniami.

Pierwsza Mafia po dziś dzień uznawana jest za jedną z najlepszych, najbardziej klimatycznych opowieści, jakie kiedykolwiek zostały przedstawione w grach wideo. W dzisiejszych czasach próba odpalenia oryginału może skończyć się frustracją – od jego premiery minęło 18 lat, a przez ten czas gra nie zestarzała się zbyt dobrze. Aby umożliwić graczom powrót do Lost Heaven, studio Hangar 13 (ci od Mafii III) stworzyło kompletny remake kultowego tytułu. Czy odświeżona Mafia wciąga tak samo jak jej wspaniały pierwowzór? 

Miasto Lost Heaven, Illinois, lata 30. Wielki kryzys dotyka prawie wszystkie grupy społeczne, a przestępczość osiąga niespotykaną dotąd skalę. Taksówkarz Tommy Angelo ledwie wiąże koniec z końcem, wykonując proste, kiepsko płatne zlecenia. Pewnego dnia zostaje wplątany w szaleńczy pościg samochodowy, będący elementem wojny między dwiema rodzinami mafijnymi. Bohater szybko orientuje się, że to w nielegalnej działalności kryją się prawdziwe pieniądze i zaczyna pracę dla Dona Salieriego, jednego z bossów trzymających w garści Lost Heaven. 

Pod względem fabularnym, Edycja Ostateczna nie zmienia zbyt wiele w stosunku do oryginału. Owszem, remake rozbudowuje wątki niektórych postaci (na przykład dziewczyny Tommy’ego, Sary) i zmienia wydźwięk części scen, ale fani serii nie znajdą żadnych drastycznych rewizji, co najwyżej miłe smaczki. To dobre posunięcie, ponieważ pierwsza gra była wyborną mieszanką nieprzewidywalnych zwrotów akcji i zapadających w pamięć dialogów. 

Rozgrywka w Mafii była przez wielu krytyków przyrównywana do serii GTA, tylko w poważniejszej odsłonie. Podczas misji Tommy porusza się po ulicach Lost Heaven pieszo lub za kierownicą auta (które może w dowolnym momencie, hmm, pożyczyć). Metropolia patrolowana jest przez policjantów, więc jakiekolwiek drogowe ekscesy, na przykład nieprzepisowa jazda lub bieganie z wyciągniętą bronią, spotyka się z szybką reakcją stróżów prawa – w tej sytuacji Tommy może albo uciec, zmieniając strój lub auto, albo stanąć do walki. 

W wątku fabularnym eksploracja została zepchnięta na drugi plan, a możliwość swobodnej jazdy po mieście dostępna jest w osobnym trybie zabawy. Na wnikliwych graczy czekają dodatkowe wyzwania, specjalne pojazdy i inne znajdźki. 

Same misje to mieszanka samochodowych pościgów, brutalnych mafijnych egzekucji i pełnych niebezpieczeństw strzelanin. Od czasu do czasu Tommy będzie też musiał sprawić komuś lanie; w stosunku do oryginału system walki wręcz wzbogacił się o elementy QTE. Samo strzelanie i chowanie się za osłonami terenowymi daje sporo satysfakcji, chociaż w trakcie dużych strzelanin trudno się połapać, co dzieje się na ekranie. W ogóle remake stawia na przemoc znacznie bardziej niż oryginał, gdzie była ona umiejętnie dawkowana – tutaj właściwie każda misja zmusza nas do walki z niezliczonymi falami przeciwników. 

Edycja Ostateczna wygląda naprawdę dobrze. Zamiast uproszczonych twarzy postaci mamy tutaj dopracowane, szczegółowe modele z sugestywną mimiką. Niektóre tekstury prezentują się nieco ubogo, ale nie rozpraszają uwagi podczas gry, w przeciwieństwie do poważnych błędów graficznych. Przykładowo, „oklepywanym” przez Tommy’ego przeciwnikom, zdarza się znikać lub teleportować, przez co otrzymujemy komiczny efekt bicia się z powietrzem. 

Lost Heaven stało się jeszcze piękniejsze niż kiedykolwiek, a pokonywanie jego ulic dokładnie odwzorowanymi samochodami z tamtego okresu to czysta przyjemność. Nieźle wypada także udźwiękowienie – niemal wszystkie kwestie zostały nagrane od nowa, zaś ścieżka dźwiękowa doskonale uzupełnia wyjątkowy nastrój opowieści. 

Mafia: Edycja Ostateczna nie jest remakiem idealnym, ale zachowuje jedną bardzo ważną cechę: niepowtarzalny klimat oryginalnej gry. Pod względem mechanicznym to mało wyrafinowana, ale satysfakcjonująca strzelanka z pościgami samochodowymi i elementami eksploracji. Jeśli nie miałeś do tej pory okazji poznać historii Tommy’ego Angelo, nie zwlekaj – Lost Heaven czeka!

Tommy doskonale odnajduje się w nowej, raczej niepraworządnej roli.

Chociaż dla mieszkańców miasta nastały ciężkie czasy, Lost Heaven tętni życiem.

Chociaż dla mieszkańców miasta nastały ciężkie czasy, Lost Heaven tętni życiem.

Werdykt

81

NASZYM ZDANIEM...

Chociaż Edycja Ostateczna upstrzona jest bugami i niedociągnięciami, jej honor ratuje genialna fabuła i klimat oryginału.

Plusy

Kultowa historia w nowej odsłonie. Unowocześniona rozgrywka. Dopracowana grafika i animacje.

Minusy

Strzelaniny są zbyt długie i chaotyczne. Sporo błędów natury graficznej. 

Od dziewięciu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

Nowe smartwatche HONOR Watch GS Pro i HONOR Watch ES debiutują w Polsce

Newsy

Cyberpunk 2077 znów opóźniony

Newsy

Rozpoczyna się publiczna beta SpaceX Starlink

Newsy

TEST: Kia e-Niro

Moto

Połącz
Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!