Jedni mówią, że świat ma problemy. Drudzy próbują coś z nimi zrobić. Konkurs Nagroda Jamesa Dysona od lat jest miejscem dla tej drugiej grupy.
Właśnie ruszyła edycja 2026. Do konkursu mogą zgłaszać się studenci kierunków technicznych oraz absolwenci i doktoranci związani z projektowaniem i inżynierią z 28 krajów i regionów. Zadanie jest proste w teorii i trudniejsze w praktyce: zaprojektować coś, co rozwiązuje realny problem.
Nie chodzi o efektowną wizualizację czy prezentację w PowerPoincie. Jury szuka projektów, które mają sens techniczny, przemyślany proces projektowy i potencjał, by działać poza uczelnianą pracownią.
Najpierw projekty trafiają do krajowych paneli jurorskich, w których zasiadają eksperci od projektowania i inżynierii – w tym inżynierowie Dyson. Zwycięzca krajowy otrzymuje 5 tys. funtów, czyli ponad 24 tys. zł, oraz przepustkę do etapu międzynarodowego. Tam projekty trafiają na krótką listę najlepszych, a ostateczny wybór należy do Sir Jamesa Dysona. Międzynarodowi laureaci dostają po 30 tys. funtów – ponad 146 tys. zł – i coś jeszcze: globalną uwagę mediów oraz branży.

Brzmi abstrakcyjnie, dopóki nie spojrzymy na projekty z poprzednich lat.
W jubileuszowej edycji 2025 zgłoszono ponad 2100 wynalazków. Wśród nich znalazł się polski projekt WaterSense, stworzony przez Filipa Budnego, doktoranta nanotechnologii na Politechnice Warszawskiej. Urządzenie monitoruje jakość wody w rzekach i jeziorach w czasie rzeczywistym, wykorzystując sztuczną inteligencję i system wczesnego ostrzegania o zanieczyszczeniach. Zamiast sporadycznego pobierania próbek mamy więc ciągły monitoring.
Drugim głośnym projektem z ubiegłego roku było OnCue – inteligentna klawiatura zaprojektowana dla osób z chorobą Parkinsona. Jej autorka, projektantka produktu Alessandra Galli, wykorzystała bodźce haptyczne i wizualne, które pomagają użytkownikom kontrolować objawy motoryczne i ograniczać liczbę błędów podczas pisania.
To dobry przykład tego, czym właściwie jest ten konkurs. Nie chodzi o gadżety, które dobrze wyglądają w katalogu. Raczej o rozwiązania, które w jakimś małym fragmencie świata robią coś lepiej.
Zgłoszenia do edycji 2026 można przesyłać już teraz za pośrednictwem strony konkursu. Termin mija 15 lipca o północy.
A jeśli ktoś zastanawia się, czy warto – historia pokazuje, że dla wielu młodych inżynierów to moment, w którym projekt z uczelnianego stołu trafia do prawdziwego świata. Czasem nawet na rynek.



