Telewizor w trybie czuwania zwykle nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Jest czarną plamą na ścianie, trochę jak technologiczny wyrzut sumienia: kupiłeś duży ekran, teraz patrz na niego nawet wtedy, gdy niczego nie oglądasz. Samsung od lat próbuje ten stan rzeczy oswoić, zamieniając swoje modele Art TV w cyfrowe ramy na sztukę. Teraz do tej galerii trafił świat, który z definicji lepiej czuje się w domu niż w muzeum. Muminki.
Samsung nawiązał globalną współpracę z fińską spółką Moomin Characters Oy Ltd, zarządzającą prawami do postaci stworzonych przez Tove Jansson. Efektem jest nowa kolekcja w Samsung Art Store, obejmująca 60 cyfrowych prac inspirowanych Doliną Muminków. Nie chodzi więc o kolejny pakiet tapet dla tych, którzy lubią, gdy sprzęt RTV udaje, że ma duszę. W kolekcji znalazły się oryginalne ilustracje z książek, klasyczne czarno-białe rysunki Jansson z powieści z lat 40., akwarele z książek obrazkowych, ilustracje okładkowe oraz nowsze interpretacje tego świata.

To dobry moment na taki ruch, bo Muminki nigdy nie były tylko „bajką dla dzieci”. U Jansson miękkość szła w parze z melancholią, przygoda z lękiem, a domowe ciepło z poczuciem, że za lasem może stać coś dziwnego i niekoniecznie przyjaznego. W epoce, w której wnętrza projektuje się pod kątem koloru kanapy, jakości światła i tego, czy router da się schować bez utraty zasięgu, obecność Muminka na ekranie wydaje się zaskakująco sensowna. To dekoracja, ale nie pusta. Ma w sobie trochę ciszy, trochę humoru i trochę tej północnej wrażliwości, która nie musi krzyczeć, żeby zostać zauważona.
Samsung Art Store ma dziś ponad 5000 dzieł z różnych epok, gatunków i instytucji, a obok Muminków można znaleźć tam także kolekcję Disneya – od Małej Syrenki, Królewny Śnieżki i Zaplątanych, przez Gwiezdne Wojny, po obrazy inspirowane przyrodniczą Planetą Ziemią. W tym kontekście Muminki są mniej oczywistym, ale bardzo wdzięcznym dodatkiem. Nie próbują robić z salonu parku rozrywki. Raczej delikatnie przypominają, że ekran może czasem przestać być portalem do niekończącego się scrollowania, a stać się czymś bliższym ilustracji, którą zostawia się w pokoju na dłużej.

Kolekcja jest dostępna za pośrednictwem telewizorów Samsung Art TV, w tym modeli OLED, które mają dołączyć do tej kategorii od 2026 roku. To oczywiście nadal technologia – panel, algorytmy wyświetlania, sklep z cyfrową sztuką i cały ekosystem usług – ale w najlepszym scenariuszu znika ona z pierwszego planu. Zostaje obraz. A w tym przypadku także Włóczykij, Muminek, Mała Mi i cała ta kraina, w której można się na chwilę schować przed światem bardziej skutecznie niż w kolejnym menu aplikacji streamingowej.
Pierwsza książka o Muminkach ukazała się w 1945 roku. Od tego czasu bohaterowie Tove Jansson trafili do książek, komiksów, seriali, filmów, gier, muzyki, wystaw i parków tematycznych, a ich historie przetłumaczono na ponad 60 języków. Teraz trafiają także na ekrany telewizorów. I trudno nie uznać, że jest w tym pewna logika. Skoro i tak coraz częściej patrzymy na ścianę z ekranem, dobrze, żeby czasem patrzyło z niej coś łagodniejszego niż pasek rekomendacji „oglądaj dalej”.



