Kosmetyki lubią mówić o procentach, składnikach aktywnych i czasie działania. Clinique w nowej kampanii swojej linii Moisture Surge wybiera trochę inną drogę: zamiast zaczynać od laboratorium, zaczyna od tego, co ludzie piszą o produkcie w mediach społecznościowych.
Globalna kampania „Feels Like Moisture Surge” została zbudowana wokół opinii i skojarzeń użytkowników, które marka wykorzystuje jako punkt wyjścia do bardziej obrazowego opowiadania o nawilżaniu skóry. Bohaterem pozostaje Moisture Surge 100H Auto-Replenishing Hydrator, czyli krem-żel będący od lat jednym z najmocniej rozpoznawalnych produktów Clinique.
Twarzą kampanii została Emilia Jones, brytyjska aktorka i – według marki – wieloletnia użytkowniczka Moisture Surge. W komunikacji Clinique nie chodzi więc wyłącznie o klasyczny kontrakt ambasadorski. Jones ma być częścią historii o produkcie, który funkcjonuje w codziennych rytuałach użytkowników i właśnie przez ten filtr jest tym razem przedstawiany.
To ciekawa zmiana akcentów. Zamiast kolejnej kampanii sprowadzającej pielęgnację do idealnie oświetlonej łazienki i laboratoryjnie brzmiących haseł, Clinique próbuje sprzedać przede wszystkim odczucie związane z używaniem produktu – chłód, komfort, ulgę i długotrwałe nawilżenie. Nauka nadal pozostaje w tle, ale tym razem nie musi zajmować całego pierwszego planu.
Film otwierający „Feels Like Moisture Surge” rozpoczyna globalne działania marki zaplanowane na jesień. Kampania ma objąć również aktywacje konsumenckie, doświadczenia immersyjne oraz współprace z twórcami internetowymi na różnych rynkach.



