MG Cyberster wygrywa parking, zanim zdąży z niego wyjechać. Jest niski, szeroki, ma długi przód, krótki tył i elektrycznie unoszone drzwi, które sprawiają, że wysiadanie przypomina premierę nowego stroju Lady Gagi. Ludzie patrzą, robią zdjęcia i pytają o cenę. Gdy słyszą kwotę poniżej 300 000 PLN, zwykle spoglądają jeszcze raz, jakby gdzieś na nadwoziu musiała znajdować się informacja o brakującym silniku.
Nie brakuje. W testowanej wersji AWD są nawet dwa. Łącznie rozwijają 375 kW, czyli 510 KM, oraz 725 Nm. Cyberster przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,2 sekundy, a pierwsze 50 km/h osiąga po półtorej. To tempo, przy którym pasażer nie kończy rozpoczętego zdania, tylko traci zainteresowanie jego składnią.
Nie ma sensu długo przekonywać, że jest szybko. Współczesne elektryki uczyniły z przyspieszenia tani efekt specjalny, dostępny także w SUV-ach wyglądających jak sprzęt AGD po kursie kulturystyki. Ważniejsze jest to, co dzieje się, kiedy droga przestaje być prosta.
Cyberster waży 1 985 kg, niemal dwa razy tyle co Mazda MX-5, z którą bywa porównywany głównie dlatego, że oba samochody mają dwa miejsca i składany dach. Na tym podobieństwa się kończą. MG nie jest lekką zabawką do łapania zakrętów opuszkami palców, lecz elektrycznym gran turismo bez stałego dachu.
Napęd na obie osie zapewnia ogromną trakcję, a samochód wystrzeliwuje z zakrętów z siłą zamieniającą rozsądek w opcję dodatkową. Hamulce dobrze radzą sobie z masą, a szerokie opony dają duży zapas przyczepności. Można jechać bardzo szybko i zaskakująco łatwo, co nie zawsze oznacza równie duże zaangażowanie. Układ kierowniczy jest precyzyjny, lecz oszczędny w opowiadaniu o tym, co dzieje się pod przednimi kołami. To bardziej raport niż relacja na żywo.
Zawieszenie nie jest brutalnie twarde i nie karze za każdą studzienkę. Na nierównych, szybko pokonywanych drogach Cyberster zaczyna jednak poruszać masą bardziej, niż obiecuje jego wygląd. W mocnych zmianach kierunku czuć bezwładność, której nie da się wyłączyć ekranem ani zagłuszyć kolejnym przyspieszeniem. Potrafi zaatakować zakręt, tylko nie zawsze ma ochotę z nim flirtować.

Znacznie więcej sensu ma wtedy, gdy przestajemy traktować go jak pogromcę Porsche 718 czy Alpine A110. Z dachem schowanym za fotelami i szeroką drogą przed maską MG odnajduje właściwy rytm. Jest komfortowe i dobrze wyciszone jak na kabriolet. Dach składa się w mniej niż 15 sekund, a brak spalinowego silnika pozwala podróżować bez ciągłego przeciągania się z hałasem. Słychać wiatr, opony i otoczenie, ale auto nie próbuje przez całą drogę odegrać lotu z serii Ace Combat.
Jazda bez dachu ma własny rodzaj przyjemności. Miasto pachnie piekarnią, las naprawdę staje się lasem, a letni wieczór przestaje być tylko temperaturą ustawioną na klimatyzacji. Cyberster dobrze rozumie ten aspekt roadstera. Gorzej, że wnętrze chwilami zachowuje się tak, jakby projektanci bali się pozostawić kierowcę sam na sam z drogą.
Ma 510 KM, drzwi jak z supersamochodu i przyspieszenie zdolne poprzestawiać narządy
Przed oczami znajduje się zestaw trzech ekranów, do którego dochodzi kolejny wyświetlacz na konsoli środkowej. Wygląda to efektownie na zdjęciach i mniej przekonująco z fotela. Kierownica zasłania fragmenty bocznych ekranów, a na lewym umieszczono nawigację wymagającą obsługi lewą dłonią. Kokpit przyszłości przypomina chwilami kilka tabletów próbujących jednocześnie prowadzić zebranie. Apple CarPlay działa tylko przewodowo.
Do tego dochodzą nadgorliwe systemy wsparcia. Ostrzeżenia o prędkości, pasie ruchu i skupieniu kierowcy interweniują z energią nauczyciela dyżurującego podczas szkolnej dyskoteki. Można je wyłączać, ale droga do ustawień bywa za długa, a po ponownym uruchomieniu część elektronicznych opiekunów wraca do pracy.

Fotel zamontowano dość wysoko, a zakres regulacji utrudnia znalezienie idealnego ułożenia wyższym kierowcom. Zamiast siedzieć głęboko w samochodzie, momentami ma się wrażenie zajmowania miejsca na nim.
Kabina jest efektowna, przyjemna w dotyku i solidna. Całość broni się lepiej, niż sugeruje cena. System Bose gra poprawnie, choć po tej plakietce chciałoby się więcej. Schowków nie ma zbyt wiele, za to bagażnik mieści 249 litrów. Wystarczy na wyjazd we dwoje, o ile nikt nie zabiera garderoby Beyoncé z całej trasy koncertowej.
Elektryczne drzwi pozostają największym przedstawieniem Cyberstera i jednym z jego najbardziej dyskusyjnych pomysłów. Robią spektakularne wrażenie i zajmują mniej miejsca na boki niż klasyczne skrzydła. Otwierają się jednak dość powoli, a podczas deszczu każda sekunda nabiera znaczenia. W garażu trzeba zaufać czujnikom, a gdy ktoś zaparkuje zbyt blisko, można zostać ugotowanym. To rozwiązanie mało wygodne, ale tak efektowne, że nawet za setnym razem trudno się nim nie zachwycać.
Akumulator ma 77 kWh pojemności brutto, a oficjalny zasięg wersji AWD wynosi 443 km WLTP. W spokojnej jeździe można realnie myśleć o 350–400 km, ale autostrada, chłód i częste korzystanie z pełnej mocy szybko odbierają kolejne kilometry. Maksymalna moc ładowania DC wynosi 144 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80 procent ma zajmować około 38 minut. Jest poprawnie, ale bez przełomu. Cyberster wygląda, jakby przyjechał z przyszłości, podczas gdy pod ładowarką zachowuje się jak solidny przedstawiciel teraźniejszości.
Najmocniejszym argumentem pozostaje cena. Wersja AWD z czarnym dachem kosztuje katalogowo 299 900 PLN. To dużo pieniędzy w kategoriach zwykłego samochodu, ale zaskakująco niewiele za 510-konny, elektryczny roadster wyglądający jak koncept wypuszczony na drogę bez zgody księgowego. Z dostępnych dziś w Polsce kabrioletów żaden nie daje tyle efektu za takie pieniądze.
Cyberster nie ma finezji lekkiego roadstera, precyzji najlepiej zestrojonych aut sportowych ani dopracowania systemów multimedialnych marek premium. Oferuje coś innego: wydarzenie. Każde podejście do niego, otwarcie drzwi, schowanie dachu i mocniejsze naciśnięcie pedału przyspieszenia przypomina, że samochód może nadal być nierozsądnym przedmiotem pragnienia, a nie tylko kolejnym ekranem na kołach z miejscem na zakupy.
MG mogło zbudować kolejnego elektrycznego crossovera. Zamiast tego powstał dwumiejscowy kabriolet z nożycowymi drzwiami, mocą supersamochodu i bagażnikiem mniejszym od ambicji twórców. Nie jest elektrycznym następcą MGB i nie zapisze na nowo zasad budowy auta sportowego. Jest za to odważny, niedoskonały i niemożliwy do pomylenia z czymkolwiek innym. W dzisiejszej motoryzacji to już bardzo dużo.
Specyfikacja
- CENA MODELU TESTOWEGO 299 900 PLN
- SILNIK elektryczny, AWD
- MOC 510 KM
- PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 200 km/h
- 0-100 KM/H 3,2 sekundy
- ZUŻYCIE W CYKLU MIESZANYM (WLTP) 443 km
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Cyberster nie wygrywa precyzją ani lekkością, lecz czymś dziś rzadszym – sprawia, że człowiek znów odwraca się za własnym samochodem.
Plusy
Spektakularna stylistyka. Brutalne osiągi wersji AWD. Przyjemny charakter grand tourera. Użyteczny bagażnik. Znakomita relacja ceny do efektu.
Minusy
Masa wyczuwalna w zakrętach. Mało komunikatywny układ kierowniczy. Chaotyczna ergonomia ekranów. Nadgorliwe systemy wsparcia.



