Jesień bez nowej piłki od EA byłaby dziś równie podejrzana jak mecz bez doliczonego czasu gry. EA SPORTS FC 27 zadebiutuje 25 września 2026 roku, a jego twarzami zostali Kylian Mbappé i Jude Bellingham. Obaj pojawią się razem na okładce najdroższej edycji Ultimate Plus, choć sam Bellingham ma już w tej dziedzinie większe doświadczenie niż niejeden zawodnik w europejskich pucharach – do serii wraca po raz trzeci.
Największą nowością ma być The Grounds, czyli społecznościowa przestrzeń rozwijająca pomysły znane z trybu Kluby. Zamiast ograniczać się do kolejnych spotkań, gracze trafią do trzech dzielnic inspirowanych historią futbolu, gdzie będą rozwijać i personalizować swoje postacie także poza boiskiem. Wśród mentorów pojawią się Mbappé, Chloe Kelly, Paulo Dybala oraz Alex Hunter, którego starsi gracze mogą pamiętać z fabularnego trybu Droga do sławy.
EA zapowiada zarówno luźniejsze mecze, jak i bardziej wymagającą rywalizację. Brzmi to jak próba stworzenia piłkarskiego miejsca spotkań, w którym między jednym spotkaniem a drugim będzie można zrobić coś więcej niż oglądać menu i zastanawiać się, kto tym razem zapomniał wrócić do obrony.
Duże zmiany obejmą również tryb Kariery. Rynek transferowy został przebudowany przy współpracy z platformą TransferRoom, a wyceny zawodników mają zależeć między innymi od finansowych możliwości klubu, potencjału piłkarza, jego oceny i bieżącej formy. Pojawią się dynamiczne licytacje, nowe sposoby prowadzenia negocjacji oraz bardziej aktywne zachowanie konkurencyjnych klubów.
W teorii powinno to ograniczyć sytuacje, w których połowę sezonu można spędzić na składaniu kolejnych ofert za tego samego lewego obrońcę, a potem odkryć, że rywal kupił go taniej w ciągu jednego popołudnia. EA obiecuje szybszy i bardziej naturalny przebieg transferów, ale dopiero praktyka pokaże, czy wirtualni prezesi rzeczywiście nauczyli się targować.
W Ultimate Team pojawi się natomiast Galeria FUT. Pozwoli ona zbierać i zachowywać zestawy kart związane z klubami, ligami, reprezentacjami oraz kolejnymi kampaniami. Rozwijanie galerii ma zapewniać nagrody i tworzyć coś w rodzaju kroniki klubu prowadzonej przez cały sezon. To rozsądny pomysł na wykorzystanie kart, które dotąd po kilku tygodniach często kończyły jako cyfrowy odpowiednik pudełka pełnego starych biletów i paragonów.
Zmiany w samej rozgrywce mają obejmować bardziej dynamiczne rzuty rożne, lepsze zachowanie zawodników podczas ataku oraz poprawioną równowagę sztucznej inteligencji w defensywie. Producent ponownie powołuje się na opinie społeczności, która od lat bardzo precyzyjnie tłumaczy, co jej się nie podoba – czasem nawet zanim skończy się pierwsza połowa meczu.
EA SPORTS FC 27 ukaże się na PlayStation 5, PlayStation 4, Xbox Series X|S, Xbox One, PC, Nintendo Switch oraz Nintendo Switch 2. Standardowa premiera odbędzie się 25 września, natomiast nabywcy edycji Ultimate i Ultimate Plus rozpoczną grę 18 września. Tego samego dnia subskrybenci EA Play otrzymają dostęp do 10-godzinnej wersji próbnej.
Edycja Ultimate Plus będzie dostępna w przedsprzedaży do 31 sierpnia. Oprócz wcześniejszego dostępu zaoferuje między innymi punkty FC przyznawane w comiesięcznych transzach, przepustki Premium do pięciu pierwszych sezonów, dodatkowe elementy dla Ultimate Team, bonusy do Kariery oraz kosmetyczne dodatki do The Grounds. Lista jest długa, bo współczesne edycje specjalne gier sportowych coraz częściej przypominają warunki pakietu bankowego, tylko z większą liczbą napastników.
EA podaje, że w FC 27 znajdzie się ponad 21 000 zawodniczek i zawodników, przeszło 800 klubów i reprezentacji, ponad 35 lig oraz więcej niż 130 stadionów. Gra zachowa także licencjonowane europejskie i południowoamerykańskie rozgrywki, w tym Ligę Mistrzów, Ligę Europy, Conference League i Copa Libertadores.
Na razie FC 27 wygląda więc nie jak rewolucja, lecz szeroka przebudowa domu, w którym gracze i tak spędzają każdą jesień. Nowe pokoje zapowiadają się interesująco, ale najważniejsze pytanie pozostaje znajome: czy po pierwszym gwizdku piłkarze będą wreszcie zachowywać się tak, jak podpowiada zdrowy rozsądek, a nie algorytm po ciężkim weekendzie.



