Samsung Galaxy A57 ma bardzo konkretną przypadłość: wygląda dobrze, działa dobrze i robi wiele rzeczy dobrze, ale właśnie dlatego trudno się nim ekscytować. Średnia półka w 2026 roku przestała być miejscem dla rozsądku bez charakteru.
Z daleka A57 wygląda jak ktoś z rodziny Galaxy S26. Ma płaskie boki, metalową ramkę, szklany tył i charakterystyczny „Key Island”, czyli lekko wypchnięty fragment obudowy z przyciskami. Względem A56 zmieniło się jednak niewiele. Telefon jest cieńszy i lżejszy – ma 6,9 mm grubości zamiast 7,5 mm i waży 179 g, czyli o 20 g mniej. W dłoni faktycznie czuć większą elegancję, choć błyszczący tył szybko łapie odciski palców, a spokojne kolory poza wariantem Lilac raczej nie próbują nikogo poderwać na parkiecie. Na plus działa IP68, czyli lepsza odporność niż w poprzedniku, oraz przyzwoity, choć niespecjalnie szybki, czytnik linii papilarnych pod ekranem.
Ekran pozostaje jedną z najmocniejszych stron telefonu. 6,7-calowy Super AMOLED+ o rozdzielczości 2340×1080 pikseli, z odświeżaniem 60-120 Hz i HDR10+, daje żywe kolory, świetny kontrast, głęboką czerń i płynne przewijanie. Wszystko będzie wyglądać tu po prostu dobrze. Jasność 1 200 nitów średnio i 1 900 nitów w szczycie jest poprawna, ale mnóstwo graczy potrafi świecić mocniej. Dźwięk też jest tylko poprawny: wystarczy do rolek i podcastów, ale przy filmie albo muzyce szybko wrócimy do słuchawek.
Aparaty są klasycznym przykładem samsungowej filozofii: mniej nowego sprzętu, więcej obróbki. Z tyłu mamy zestaw bardzo podobny do A56: 50 MP aparat główny, 12 MP ultraszeroki kąt i 5 MP makro, które istnieje chyba głównie po to, żeby specyfikacja mogła powiedzieć „triple camera”. Makro daje miękkie zdjęcia i wymaga podejścia tak blisko, że telefon sam rzuca cień na fotografowany obiekt. Główny aparat jest znacznie lepszy: łapie sporo detali, ma szeroką dynamikę i robi zdjęcia atrakcyjne od razu po naciśnięciu spustu. Samsung nadal lubi rozjaśniać cienie kosztem świateł, więc realizm czasem przegrywa z efektem „ładniej na ekranie”, ale wielu użytkownikom właśnie o to chodzi. Nocą widać poprawę algorytmów, choć znowu – A57 raczej się broni, niż wygrywa. Brak teleobiektywu oznacza, że zoom po prostu nie ma czym straszyć konkurencji.
Oprogramowanie to Android 16 z One UI 8.5, czyli środowisko znajome, rozbudowane i bardzo samsungowe. Dla osób siedzących w ekosystemie Galaxy będzie to naturalne przedłużenie codzienności.
Pod maską pracuje Exynos 1680. W codziennym użyciu A57 działa sprawnie: aplikacje otwierają się szybko, multitasking nie irytuje, a telefon nie robi się nieprzyjemnie gorący. W grach też daje radę przy średnich ustawieniach, choć znów Chińczycy dają dzisiaj więcej. Podobnie bazowe 128 GB pamięci wygląda dziś skromnie, gdy rywale oferują 256 GB w podobnej cenie.
Bateria 5 000 mAh wystarcza na cały dzień normalnego używania. To wynik solidny, choć nie rekordowy. Samsung nadrabia 45-watowym ładowaniem przez USB-C, szybszym niż w droższym Galaxy S26, ale ładowania bezprzewodowego nadal tu nie ma.
Największy problem A57 nie polega na tym, że coś robi źle. Problem polega na tym, że niczego nie robi najlepiej. Za te pieniądze trafia niebezpiecznie blisko Galaxy S25 FE, a jednocześnie zbyt daleko od agresywnie wycenionej konkurencji.
Galaxy A57 to telefon dla ludzi, którzy chcą Samsunga, znają Samsunga i nie mają ochoty tego zmieniać. Dostaną ładny ekran, porządną obudowę, dobrą baterię, przyzwoity aparat, długie wsparcie i system, który dobrze dogaduje się z resztą urządzeń Galaxy. To nie jest mało. Tyle że poza samsungową bańką producent nie robi nic, by przeciągnąć na swoją stronę tych, którzy odpłynęli w stronę Państwa Środka. Długoterminowo taka ostrożność może okazać się bardzo droga.
Specyfikacja
- CENA Od 1 899 PLN
- WYŚWIETLACZ 6,7”, 2340×1080 px, Super AMOLED
- PAMIĘĆ WBUDOWANA od 128 GB
- CPU Samsung Exynos 1680
- RAM 8 GB
- WYMIARY 6,9 x 76,8 x 16,2 mm
- WAGA 179 g
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Galaxy A57 to bardzo porządny Samsung dla tych, którzy chcą po prostu kolejnego Samsunga, ale w tej cenie poprawność przestaje być zaletą, a zaczyna wyglądać jak brak odwagi.
Plusy
Świetny ekran AMOLED. Lekka i smukła konstrukcja. Dobry aparat główny i selfie. Całodzienna bateria. 45 W ładowania. Długie wsparcie systemowe.
Minusy
Wysoka cena jak na średnią półkę. Mało zmian względem Galaxy A56. Aparat makro jest właściwie dekoracją. Konkurencja oferuje więcej za mniej. Brak ładowania bezprzewodowego. Tylko 128 GB pamięci w bazowej wersji.



