Nowa RAV4 nie próbuje być rewolucją na siłę. Z zewnątrz nadal to znajomy, trochę kanciasty SUV, który nie udaje coupé ani nie próbuje być czymś, czym nie jest. A jednak to właśnie tutaj Toyota postanowiła zrobić jeden z większych kroków w swojej historii – tyle że nie w designie, a w tym, jak ten samochód działa na co dzień.
Zacznijmy od tego, co najbardziej namacalne. Wersje plug-in hybrid potrafią przejechać w trybie elektrycznym nawet do 212 km w cyklu miejskim WLTP. To już nie jest „dojazd do pracy i z powrotem”, tylko realna jazda przez kilka dni bez zaglądania do baku. W praktyce oznacza to, że dla wielu użytkowników RAV4 może stać się elektrykiem, który po prostu nie stresuje.
Pod maską nadal pracuje znane 2.5 Hybrid Dynamic Force, ale w nowej odsłonie. Wersja FWD oferuje 185 KM i 0–100 km/h w 8,0 s, AWD-i podbija to do 194 KM i 7,7 s. Spalanie? W okolicach 5 litrów na 100 km, czyli dokładnie tam, gdzie hybryda ma sens – w codziennym, miejskim rytmie.
Ciekawiej robi się przy plug-inach. 272 KM w wersji z napędem na przód i 309 KM w AWD-i sprawiają, że to już nie tylko „rozsądny wybór”, ale też coś, co potrafi przyspieszyć bez wymówek – odpowiednio 7,5 i 5,8 s do setki. Do tego akumulator 22,7 kWh i możliwość ładowania DC do 50 kW, co w świecie hybryd plug-in nadal nie jest oczywistością.
Ale największa zmiana nie ma nic wspólnego z liczbami. Nazywa się Arene i jest nowym systemem operacyjnym Toyoty. To pierwszy model marki, który go dostaje – i czuć, że to początek większej układanki. Interfejs można personalizować, funkcje są łatwiej dostępne, a cały system reaguje szybciej i bardziej intuicyjnie niż wcześniej. Brzmi jak banał, ale jeśli spędzasz w aucie kilka godzin dziennie, to właśnie takie rzeczy robią różnicę.



Toyota nie zapomniała też o tym, co wielu producentów ostatnio ignoruje – fizyczne przyciski. Tryby jazdy, napęd 4×4 czy klimatyzacja nadal mają swoje miejsce poza ekranem. Między nimi znalazła się nawet przestrzeń na bezprzewodowe ładowanie dwóch telefonów jednocześnie. Proste rzeczy, które w praktyce działają lepiej niż najbardziej „futurystyczne” rozwiązania.
Z zewnątrz zmiany są bardziej kosmetyczne, ale zauważalne. Nowy układ świateł, mocniej zarysowany grill, bardziej muskularna maska. Z tyłu – przeprojektowane LED-y i subtelnie zmieniona linia szyby, która poprawia przestrzeń bagażową. Felgi do 20 cali robią resztę.
RAV4 od 1994 roku sprzedała się w ponad 15 milionach egzemplarzy, z czego ponad 110 tysięcy trafiło do Polski. To nie jest samochód, który musi coś udowadniać. W szóstej generacji wygląda raczej jak ktoś, kto dobrze wie, co robi – i po prostu robi to lepiej.
Ceny zaczynają się od 181 600 PLN za pełną hybrydę i 203 900 PLN za plug-in, z uwzględnieniem Ekobonusu. Przedsprzedaż już trwa.
I chyba właśnie to jest w tej premierze najciekawsze – nie to, że Toyota zrobiła coś spektakularnego. Tylko że zrobiła samochód, który jeszcze lepiej wpisuje się w życie, jakie naprawdę prowadzimy.



