Jest taki moment w historii marek, kiedy nagle orientujesz się, że przestały być „alternatywą”. Nie są już wyborem z rozsądku albo dopisku „jak na tę cenę”. Po prostu… wchodzą do rozmowy. MGS5 EV jest właśnie takim momentem dla MG. I mówię to z lekkim zdziwieniem, bo jeszcze niedawno ZS EV był samochodowym odpowiednikiem serialu puszczanego w tle: poprawny, tani, funkcjonalny, ale bez ambicji, żeby zostać z tobą na dłużej. Jeździł, woził, nie przeszkadzał – i dokładnie na tym kończyła się dla mnie jego historia.
MGS5 EV jest inny. Wyraźnie inny. To nie rewolucja w stylu Cyberstera, nie manifest i nie próba budowania emocji na siłę, tylko cicha, bardzo dojrzała zmiana tonu. Z zewnątrz MGS5 EV nie emanuje niczym wyrazistym. I całe szczęście. Jest poprawnie proporcjonalny, aerodynamicznie wygładzony, trochę jak aktor drugiego planu, który nigdy nie kradnie sceny, ale bez niego film by się rozpadł. To SUV tylko z nazwy – w rzeczywistości bardziej elektryczne kombi w przebraniu crossovera. I to jeden z tych przypadków, gdy przebranie działa na plus. Nie udaje terenówki, nie epatuje agresją, nie próbuje być sportowy. Jest spokojnie pewny siebie. Jak ktoś, kto nie musi niczego udowadniać.
Prawdziwa zmiana zaczyna się jednak po zajęciu miejsca za kierownicą. Wnętrze MGS5 EV to największy skok jakościowy względem ZS EV i jeden z najmocniejszych punktów całego auta. Nie dlatego, że nagle robi się luksusowo – bo nie robi – tylko dlatego, że wszystko wreszcie ma sens. Materiały są przyjemne w dotyku tam, gdzie faktycznie dotykasz ich na co dzień, plastiki nie krzyczą taniością, a całość nie wygląda jak efekt nerwowych cięć kosztów. Są fizyczne przyciski do klimatyzacji, jest duży, czytelny ekran, który działa sprawnie i logicznie, i jest cyfrowy zestaw wskaźników, który wreszcie podaje informacje, a nie tylko świeci.
To wnętrze nie próbuje być premium, ale też nie przeprasza za to, że nim nie jest. Jest raczej jak dobrze zaprojektowany loft niż hotelowy apartament – mniej złota, więcej funkcji. Z przodu miejsca jest pod dostatkiem, pozycja za kierownicą jest naturalna, a fotele – zwłaszcza w testowanej wersji Exclusive – zapewniają dobre podparcie na dłuższych trasach. Z tyłu sytuacja jest jeszcze lepsza niż można by się spodziewać po aucie tej klasy: płaska podłoga, sporo miejsca na kolana i głowę, brak poczucia klaustrofobii. To realna przestrzeń dla dorosłych, a nie „tylne siedzenia do okazjonalnego użycia”. Bagażnik? Wystarczająco duży, żeby pomieścić codzienne życie, weekendowy wyjazd i zakupy bez konieczności grania w życiowego Tetrisa.
W Polsce MGS5 EV oferowany jest w dwóch prostych wersjach wyposażenia. Już podstawowy Excite nie sprawia wrażenia okrojonego: są 17-calowe felgi, pełne LED-y, system MG Pilot, duży ekran infotainment, bezprzewodowe CarPlay i Android Auto, nawigacja, podgrzewane fotele i kierownica. Czyli wszystko to, co jeszcze niedawno bywało argumentem za dopłatą u konkurencji. Wersja Exclusive dokłada do tego rzeczy, które faktycznie robią różnicę na co dzień: 18-calowe felgi, kamerę 360 stopni, elektryczną klapę bagażnika z otwieraniem ruchem stopy, bezprzewodowe ładowanie telefonu, lepiej wykończone fotele, elektryczną regulację fotela kierowcy i – co istotne w elektryku – pompę ciepła.



Na drodze MGS5 EV robi coś, czego po MG jeszcze niedawno bym się nie spodziewał: daje autentyczną frajdę z jazdy. Tylny napęd, sensowny rozkład masy i dobrze zestrojone zawieszenie robią swoje. Kierownica jest precyzyjna, reakcje przewidywalne, a auto prowadzi się lekko i naturalnie, bez wrażenia, że walczy z własną masą. W porównaniu do ZS EV to przeskok o całą ligę – tam, gdzie starszy model był po prostu poprawny, MGS5 EV zaczyna być przyjemny.
Nie jest to samochód sportowy – nie oszukujmy się. Przyspieszenie do setki w okolicach ośmiu sekund w wersji Standard Range i nieco ponad sześciu w Long Range nie wbija w fotel jak hot hatch, ale w codziennej jeździe w zupełności wystarcza. Co ważniejsze, reakcja na gaz jest płynna i przewidywalna, bez nerwowości i bez sztucznego „efektu wow”. W mieście MGS5 EV czuje się swobodnie, na krętych drogach potrafi sprawić przyjemność, a na trasie zachowuje spokój i stabilność.
Zawieszenie ma swoje humory. Przy niskich prędkościach potrafi być twardsze, niż sugeruje rodzinny charakter auta, a na poprzecznych nierównościach czasem przypomina, że komfort i kontrola zawsze są kompromisem. Ale w dłuższej trasie odpłaca się dobrą izolacją akustyczną i pewnością prowadzenia. To samochód, którym chce się jechać dalej, a nie tylko „dojechać”.
Elektryczna codzienność? Tu MG jest uczciwe. Dwa akumulatory oznaczają dwa scenariusze. Standard Range oferuje średni zasięg rzędu 335-340 km, co w realnym użytkowaniu przekłada się na około 250-280 km. Long Range podnosi poprzeczkę do 465-480 km i realnych 400 km bez stresu. To wciąż mniej niż u najlepszych w klasie, takich jak Škoda Elroq czy niektóre wersje Kii EV3, ale MGS5 EV nie aspiruje udawać mistrza długich dystansów. To samochód zaprojektowany z myślą o codzienności.
Cena? Jest taka, że wreszcie nie trzeba jej tłumaczyć. MGS5 EV kosztuje więcej niż ZS EV, ale dokładnie tyle, ile powinien kosztować samochód, który oferuje realny skok jakościowy. I wciąż pozostaje konkurencyjny wobec rywali, którzy często wymagają dopłat za rzeczy będące tu standardem.
Systemy wsparcia kierowcy – jak to dziś bywa – potrafią być nadgorliwe, ale MG zrobiło coś bardzo rozsądnego: pozwala je skonfigurować i zapamiętać. Mała rzecz, ogromna ulga na co dzień. To kolejny sygnał, że ktoś tu naprawdę słuchał użytkowników.
MGS5 EV jest więc samochodem przełomowym nie dlatego, że zmienia zasady gry, tylko dlatego, że wreszcie nauczył się w nią grać. Bez kompleksów, bez nerwowych ruchów, bez potrzeby tłumaczenia się ceną. To auto, które spokojnie może stanąć obok rywali z „uznanych” marek i nie spuści wzroku.
I to chyba największy komplement, jaki można dziś dać MG.
Specyfikacja
- CENA MODELU TESTOWEGO 171 150 PLN
- NAPĘD elektryczny RWD
- MOC 231 KM
- 0-100 KM/H 6,3 sekundy
- PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 190 km/h
- ZASIĘG W CYKLU MIESZANYM (WLTP) 465 km
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
MGS5 EV to pierwszy MG, który nie prosi o wyrozumiałość – tylko o uczciwą rozmowę.
Plusy
Zaskakująco dojrzałe prowadzenie i balans. Bardzo udane, funkcjonalne wnętrze. Przestronność i praktyczność. Charakter auta.
Minusy
Średni zasięg na tle najlepszych rywali. Sztywne reakcje zawieszenia przy niskich prędkościach. Mało emocji. ADAS wciąż momentami nadgorliwy.



