Są takie urządzenia, które od pierwszego spojrzenia próbują ci coś sprzedać. Funkcje, tabelki, benchmarki, checklisty. OnePlus Watch Lite sprzedaje coś zupełnie innego: wrażenie. Wrażenie, że masz na nadgarstku dojrzały sprzęt nieco droższy i bardziej „premium”, niż sugeruje metka z ceną. I – co rzadkie w tej kategorii – robi to bez nachalnego krzyku. Raczej szeptem, jak dobrze skrojony płaszcz albo zegarek kupiony nie w galerii handlowej, tylko u jubilera, który zna swoje rzemiosło.
OnePlus wyciągnął wnioski z własnej historii. Po smartwatchowych eksperymentach z Wear OS-em, które bywały ambitne, ale nie zawsze konsekwentne, tym razem marka skręca w stronę czegoś prostszego i, paradoksalnie, bardziej spójnego. Watch Lite nie próbuje być wszystkim dla wszystkich. To fitness tracker w przebraniu eleganckiego smartwatcha – i trzeba mu oddać, że to przebranie jest naprawdę udane.
Testowałem wersję Silver Steel i to jeden z najlepiej wyglądających zegarków, jakie w ostatnim roku trafiły na mój nadgarstek. Stalowa koperta ma świetny połysk, który łapie światło dokładnie tam, gdzie trzeba, a jasny pasek z subtelnym czerwonym przeszyciem wygląda tak, jakby ktoś w OnePlusie naprawdę lubił zegarki, a nie tylko rysował je w CAD-zie. Całość jest cienka (8,9 mm), lekka i komfortowa – bez tego topornego uczucia, które potrafi zabić nawet najlepiej zaprojektowane nosidło. To jeden z tych sprzętów, które spokojnie można założyć do marynarki i nie czuć dysonansu poznawczego.
Czarna wersja? Mniej mnie przekonuje. Trochę zbyt zachowawcza, trochę zbyt blisko pierwszego OnePlus Watcha. Ale nawet wtedy trudno odmówić Lite’owi solidności: IP68, wodoodporność do 5 ATM, pływanie bez stresu – coś, czego brakuje niektórym tańszym konkurentom.

Z przodu króluje 1,45-calowy ekran AMOLED i to jest absolutna liga mistrzów jak na tę półkę cenową. Kolory są soczyste, ramki rozsądnie wąskie, a jasność… absurdalna. Do 3 000 nitów. Dla porównania – to poziom, którym Samsung chwalił się przy Galaxy Watchu 8, kosztującym niemal dwa razy więcej. W praktyce oznacza to jedno: pełna czytelność w słońcu, bez mrużenia oczu i bez zgadywania, czy to tempo biegu, czy powiadomienie z Messengera. Jeśli biegasz na zewnątrz – docenisz to szybciej niż myślisz.
To fitness tracker, który nie chce wyglądać jak fitness tracker
System operacyjny potrafi zaskoczyć. Jeśli ktoś liczył na „taniego Wear OS-a”, poczuje lekkie zdziwienie. To bardziej coś w stylu prostych rozwiązań – szybkich, odchudzonych z ambicji bycia centrum dowodzenia twoim cyfrowym życiem. I po kilku dniach zaczyna to mieć sens. Interfejs jest płynny, responsywny, nieprzeładowany. Są podstawowe smart-funkcje: kalendarz, migawka aparatu w telefonie, rozmowy przez wbudowany mikrofon i głośnik. Działa to poprawnie, choć i tak częściej sięgałem po słuchawki.


Są też decyzje, które trudno wytłumaczyć. NFC jest, ale płatności – nie. Obsługa smart locków zamiast Google Pay czy Apple Pay wygląda jak zmarnowana szansa. Zegarek potrafi za to łączyć się z więcej niż jednym telefonem jednocześnie, co brzmi jak funkcja wymyślona specjalnie dla recenzentów takich jak ja, a nie dla realnych użytkowników. Fajnie, że OnePlus myśli nieszablonowo, ale w tym miejscu wolałbym jednak zapłacić zbliżeniowo za kawę.
Tam, gdzie Watch Lite naprawdę błyszczy, jest zdrowie i sport. Lista aktywności jest bogata, GPS dwuzakresowy łapie sygnał w kilka sekund i trzyma go pewnie, a pomiar tętna… zaskakująco dokładny. To poziom, który pozwala ufać danym, a nie traktować je jak ciekawostkę.
Do tego dochodzi 60-sekundowy „Wellbeing Overview”, czyli szybki check-in organizmu: tętno spoczynkowe, SpO₂, temperatura skóry. Nie jest to medyczna diagnoza, ale jako codzienny barometr samopoczucia działa zaskakująco dobrze. Szkoda jedynie, że analiza snu jest dość powierzchowna – rejestruje dużo, tłumaczy mało. OnePlus mógłby tu zrobić więcej.

A bateria? To jeden z tych momentów, kiedy uśmiechasz się pod nosem. Do 10 dni pracy, realnie około pięciu-sześciu przy intensywnym użytkowaniu z always-on display i treningami. Ładowanie szybkie, stabilne, bez nerwowego poprawiania „pucka”. To zegarek, który wybacza zapominalstwo i weekendowe wyjazdy bez ładowarki.
OnePlus Watch Lite kosztuje 800 PLN i dokładnie w tym miejscu znajduje swój sens. Jest pięknym, solidnym i bardzo kompetentnym fitness trackerem dla ludzi, którzy chcą nosić coś, co wygląda jak zegarek, a nie gadżet z siłowni. I w tej roli wypada wyjątkowo przekonująco.
Specyfikacja
- EKRAN AMOLED 1,46” 464×464 px
- BLUETOOTH 5.2
- ROZMIAR NADGARSTKA 140-210 mm
- WIELKOŚĆ 44,98 x 44,98 x 8,9 mm
- WAGA 35 g bez paska, 59 g z paskiem

Werdykt
NASZYM ZDANIEM
OnePlus Watch Lite to zegarek dla tych, którzy wolą dobrze wyglądać i znać swoje ciało, zamiast instalować aplikacje, których i tak nie użyją.
Plusy
Świetny, bardzo jasny ekran AMOLED. Design. Długi czas pracy na baterii. Bardzo dokładny pomiar tętna. Solidna wodoodporność.
Minusy
NFC bez płatności zbliżeniowych. Brak Wear OS i aplikacji firm trzecich. Mało rozbudowana analiza snu.



