SOCJAL
Do góry

TEST: Navdy

Futurystyczny wyświetlacz head-up firmy Navdy to niezły gadżet dla osób kochających technologię i samochody.

T3 uwielbiamy zajmować się urządzeniami, które z racji swego technologicznego potencjału mogą zmieniać nasze codzienne życie na lepsze lub przynajmniej czynić je znacznie wygodniejszym. Czy do tej grupy produktów można zaliczyć nowoczesny wyświetlacz head-up, zdolny tchnąć powiew high-endowej świeżości do samochodu posiadającego nawet kilkanaście lat? W naszym odczuciu odpowiedź na to pytanie jest oczywista, dlatego też z ogromną ochotą postanowiliśmy zobaczyć, do czego zdolne jest będące bohaterem niniejszego testu urządzenie o nazwie Navdy.

Na początku trzeba jednak postawić pytanie, dlaczego w ogóle warto posiadać w aucie tego typu sprzęt i jakie wiążą się z tym korzyści. Podstawowym atutem Navdy oraz podobnych mu produktów jest możliwość prezentowania rozmaitych danych (np. prędkości, pogody czy informacji związanych z używaną przez prowadzącego auto nawigacją) na niewielkim wyświetlaczu. Panel ten jest przezroczysty, wobec czego kierująca pojazdem osoba może sprawdzać interesujące ją informacje bez konieczności odrywania wzroku od drogi. Ogromną zaletą Navdy jest możliwość instalacji w niemalże każdym samochodzie. Aby twoje auto mogło współpracować z tym urządzeniem, musi posiadać jedynie port OBD-II – to 16-pinowe złącze, które standardowo montowane jest w samochodach z silnikami benzynowymi wyprodukowanymi po 2001 roku oraz w pojazdach z dieslem wprowadzonych do sprzedaży po 2004 roku.

Instalacja Navdy nie powinna stanowić dla nikogo żadnego problemu, gdyż odbywa się w kilku prostych krokach. Najpierw pobieramy na smartfona odpowiednią aplikację, wybieramy markę i typ posiadanego samochodu i czekamy aż oprogramowanie pokaże nam, w którym miejscu auta obecne jest wspomniane wcześniej złącze. Kolejnym krokiem jest przytwierdzenie podstawki mocującej do deski rozdzielczej tuż za kierownicą. Potem wystarczy wpiąć do podstawki wyświetlacz i po sparowaniu ze smartfonem, Navdy jest gotowe do pracy.

Poza prezentowaniem danych, Navdy oferuje również funkcje związane z dźwiękiem, ale akurat w ich przypadku sprawować będzie się lepiej, jeśli w samochodzie obecny będzie system audio obsługujący Bluetooth. Opisywany wyświetlacz może oczywiście korzystać z głośników w smartfonie, ale nie oszukujmy się – prowadzenie rozmów telefonicznych oraz wydawanie komend głosowych jest o wiele przyjemniejsze, gdy nie trzeba sięgać po telefon.

Niektórzy z was pewnie zastanawiają się w tym momencie, jak podczas prowadzenia samochodu kierowca może obsługiwać ów wyświetlacz, zwłaszcza jeśli jest on zamocowany tuż za kierownicą. Odpowiedź na to pytanie skrywa się w opakowaniu i ma postać niewielkiego, okrągłego pokrętła z umieszczonym po jego środku przyciskiem. Akcesorium to przytwierdzone jest do solidnego paska, który można przyczepić w dowolnym miejscu kierownicy, tak, by ruchem kciuka można było kontrolować całe urządzenie. Nawigacja po menusach odbywa się poprzez kręcenie pokrętłem, pojedyncze wciśnięcie przycisku służy do wyboru określonej opcji, dzięki podwójnemu możemy zaś wywołać ostatnio używaną aplikację. Obsługa Navdy z użyciem tego kontrolera nie jest więc jakoś specjalnie trudna, jednak wyrobienie w sobie odpowiednich nawyków podczas jazdy autem i jednoczesnego operowania kciukiem potrafi zająć nieco czasu.

Prawdziwą bombą jest natomiast wsparcie dla komend wykonywanych za pomocą prostych gestów. Przykładowo, w momencie otrzymania informacji o przychodzącym połączeniu telefonicznym, wystarczy wykonać ruch dłonią w lewo w celu jego odebrania lub w prawo z zamiarem jego odrzucenia. Dla osoby często rozmawiającej przez telefon w samochodzie, funkcja ta jest nadzwyczajnie przydatna i wielka szkoda, że liczba komend przypisanych określonym gestom jest tak mała – gdyby było ich choćby o kilka więcej, to dzięki Navdy możnaby podczas jazdy prawie całkowicie zapomnieć o istnieniu smartfona.

Rodzaj prezentowanych danych określa się, wybierając interesujące nas opcje w aplikacji mobilnej. Szczegółowość i zróżnicowanie obsługiwanych typów powiadomień robi wrażenie, natomiast ciężko nie dostrzec faktu, że ich lista mogłaby być zdecydowanie dłuższa.

JAK NA TAK MAŁY WYŚWIETLACZ, NAVDY PREZENTUJE CAŁKIEM SPORĄ ILOŚĆ INFORMACJI.

Z obowiązku wypada wspomnieć o współpracy Navdy z inteligentnymi asystentami pokroju Siri czy Google Now – funkcja wprowadzania głosowych zapytań aktywowana jest tutaj poprzez długie przytrzymanie przycisku znajdującego się w centralnej części kontrolnego pokrętła.

Wyświetlacz Navdy nie ma zbyt dużych rozmiarów, dlatego też ilość prezentowanych na nim danych nie rzuca jakoś specjalnie na kolana. W centralnej części panelu widoczne są wskazania prędkościomierza, zaś po jego bocznych stronach znajduje się przestrzeń na inne dane pokroju wskazań zużycia paliwa, aktualnej godziny itp. Pomiędzy określonymi informacjami można przełączać się korzystając z pokrętła, a ich układ da radę personalizować w zależności od aktualnych potrzeb prowadzącego auto. Wszelkie powiadomienia domyślnie pojawiają się z kolei na prawej stronie panelu.

Urządzenie tego typu straciłoby połowę atrakcyjności w oczach kierowcy, gdyby nie było w stanie wyświetlać wskazówek nawigacyjnych. Navdy również posiada tę funkcję, ale do jej aktywacji trzeba skorzystać ze smartfona, co w przypadku nagłej konieczności wyznaczenia innego docelowego punktu podróży, wiąże się z przymusem zatrzymania auta w celu spokojnego wybrania odpowiednich opcji z poziomu aplikacji. Gdy nawigacja zostaje uruchomiona, prędkościomierz przemieszcza się na bok panelu, a wyświetlacz zaczyna prezentować trójwymiarową mapę, na której wybrana przez kierowcę trasa zostaje podświetlona na niebiesko.

Sam system nawigacji delikatnie mówiąc nie cechuje się zbyt dużym rozbudowaniem. Poza standardową opcją wyboru celu, mamy tu też możliwość wyszukania okolicznych punktów POI i to w zasadzie tyle. Druga z nich przydaje się np. w momencie kiedy w baku będzie już mało paliwa, gdyż Navdy może zaproponować wtedy lokalizację najbliższej stacji benzynowej. W porównaniu do opisywanego produktu, nawet Mapy Google wydają się pod tym względem bardziej użyteczne, nie wspominając nawet o tradycyjnych urządzeniach nawigacyjnych.

Z NAVDY PRAWIE KAŻDY SAMOCHÓD MOŻE STAĆ SIĘ FURĄ PRZYSZŁOŚCI.

Jedną z ciekawszych funkcji Navdy jest opcja odtwarzania muzyki ze sparowanego z wyświetlaczem smartfona. Na dziś urządzenie to wspiera m.in. takie aplikacje jak iTunes czy Spotify i teoretycznie współpracuje też z nieco mniej znanymi muzycznymi apkami, jednak akurat w przypadku tych ostatnich, użytkownik nie ma możliwości kontroli nad odtwarzaną muzyką. Jeśli słuchamy utworów z serwisów streamingowych, to z pomocą kontrolnego pokrętła możemy włączać/pauzować piosenki oraz przełączać się pomiędzy nimi. Na plus zaliczyć trzeba funkcję wyświetlania okładek albumu z którego pochodzi dany kawałek, ogromnym minusem jest z kolei niemożność swobodnego przeglądania muzycznych bibliotek i tym samym brak możliwości zdalnego wyboru określonego utworu.

Jakość obrazu pokazywanego na Navdy na pierwszy rzut oka jest bardzo przyzwoita, ale jeśli na co dzień korzysta się z któregoś z flagowych modeli smartfonów, to ciężko nie odnieść wrażenia, że pod względem ostrości mógłby on być nieco lepszy. Navdy zaprojektowany został z myślą o umieszczeniu go na wierzchu deski rozdzielczej, ale warto pamiętać, że w każdym samochodzie jej położenie w stosunku do pozycji kierownicy jest nieco inne. Urządzenie powinno być zamontowane tak, aby można było je widzieć w całości, zaś w osiągnięciu takiego efektu pomagają trzy różniące się wysokością rodzaje podstawek. Szkoda tylko, że przy użyciu którejś z dwóch wyższych wyświetlacz delikatnie się chybocze – tego typu mankamenty techniczne po prostu nie powinny się znaleźć w sprzęcie kosztującym tyle kasy.

Będąc przy temacie pieniędzy, trzeba postawić sobie bardzo ważne pytanie, czy Navdy naprawdę wart jest tych 3 000 PLN? Według nas odpowiedź brzmi: i tak i nie. Jeśli posiadasz nowoczesne auto z porządnym systemem nawigacji oraz systemem multimedialnym wyposażonym w duży wyświetlacz oraz pakiet rozmaitych bajerów, to Navdy wydaje się być jedynie ciekawostką, która przydaje się tylko w niektórych sytuacjach podczas jazdy. Gdy jednak twój samochód nie jest już pierwszej młodości i chcesz niewielkim nakładem pracy nadać mu nieco większego technologicznego powabu, to w takim przypadku opisywany produkt ma szansę zdobyć w twoich oczach jakieś uznanie. Pytanie brzmi jednak – gdzie jest granica jego „opłacalności” w stosunku do ceny auta, ale na to każdy musi odpowiedzieć już sobie sam.

SPECYFIKACJA

  • CENA 3 000 PLN
  • WYŚWIETLACZ Przezroczysty panel HUD
  • JASNOŚĆ 30 000 nitów
  • SPOSÓB PODŁĄCZENIA port OBD-II
  • ŁĄCZNOŚĆ Bluetooth
  • KOMPATYBILNOŚĆ Android 4.4 lub nowszy/iOS 9 lub nowszy
  • TYPY MOCOWAŃ Standardowe, średnie i wysokie
  • WYMIARY 150x140x34 mm

Ocena

  • Design
  • Jakość wykonania
  • Funkcjonalność
  • Cena

Zdaniem T3

Navdy to pomysłowy i bardzo interesujący gadżet, ale jego zakup dobrze jest poprzedzić analizą aktualnych motoryzacyjnych potrzeb.

3.3

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Testy

  • TEST: SteelSeries Arctis 7

    Wygodne i mocne bezprzewodowe słuchawki dla graczy, które przyzwoicie sprawdzą się również w odsłuchu muzyki.

    Michał Lis16/10/2017
  • TEST: eMICRO One

    Lekka, poręczna i stylowa hulajnoga elektryczna, która wprowadzi w twoje życie wiele ruchu, radości i wygody.

    Marcin Kubicki11/10/2017
  • TEST: LG Signature W7

    LG gra o wysoką stawkę i wchodzi ze wszystkim na stół.

    Michał Lis09/10/2017
  • TEST: ASUS ZenFone Zoom S

    Ciekawa propozycja dla mobilnych fotografów, którzy nie lubią sięgać codziennie po smartfonową ładowarkę.

    Michał Lis04/10/2017
  • TEST: Yamaha RX-V483

    Prosty sposób na zorganizowanie efektywnie działającego centrum zarządzania multimediami.

    Maciej Adamczyk28/09/2017