SOCJAL
Do góry

TEST: Fitbit Blaze

Chcąc wyróżnić się spośród konkurencji, Fitbit wprowadził na rynek produkt określany mianem „inteligentnego zegarka fitness”. Zobaczmy co kryje się za tym tajemniczym nazewnictwem…

Fitbit od wielu lat uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek tworzących fitnessowe trackery, dlatego też kiedy w styczniu zapowiedziała ona premierę inteligentnego zegarka fitness – urządzenia będącego hybrydą smartwatcha i gadżetu monitorującego aktywność fizyczną – wielu analityków branży było sceptycznych w stosunku do koncepcji takiego produktu. 

Reakcja ta była związana z przekonaniem, że sprzęt Fitbit miałby stanowić bezpośredniego rywala dla Apple Watcha oraz wielu innych podobnych mu zegarków. Jak zatem Blaze wypada na tle swej konkurencji?

Opisując Fitbit Blaze warto zacząć od kwestii jego ceny. Urządzenie to kosztuje ok. 900 PLN, co stanowi niemalże połowę ceny Apple Watcha, ale jednocześnie jest kwotą wyższą od ceny większości dostępnych już na rynku gadżetów marki Fitbit. W porównaniu z wieloma opaskami wyprodukowanymi przez tę firmę, Blaze oferuje jednak relatywnie spory dotykowy wyświetlacz, pozwalający na implementację nieco bardziej zaawansowanych funkcji pokroju informowania o powiadomieniach czy wygodnej kontroli odtwarzanej ze smartfona muzyki.

blaze-3

Sensor odpowiedzialny za pomiar pulsu umieszczono na spodzie urządzania. Dobrze że jest, ale bez GPS-u nie czyni on z Blaze’a produktu, który chcieliby posiadać profesjonalni biegacze.

W obudowie Blaze’a znajdziemy akcelerometr, optyczny pulsometr oraz wysokościomierz. Na liście tej nie ma niestety modułu GPS, który znajdziemy jedynie w smartwatchu Fitbit Surge. Innymi słowy – do analizy danych Blaze korzysta ze wskazań GPS-u znajdującego się w smartfonie.

DESIGN I UŻYTKOWANIE

Jednym z najistotniejszych komponentów urządzenia marki Fitbit jest bez wątpienia wyświetlacz. Wprawdzie nie jest on tak imponujący jak ten obecny np. w Apple Watchu, ale ze swojego podstawowego zadania wywiązuje się świetnie, oferując panel o przekątnej 1,6 cala, prezentujący obraz w rozdzielczości 240×180 pikseli. Dobrze radzi on sobie z rozpoznawaniem dotyku i gdyby tylko był choćby ciutkę większy, to nie mielibyśmy do niego praktycznie żadnych zastrzeżeń.

Istotną informacją jest fakt, że wyświetlacz nie jest nieustannie włączony, co oczywiście niesie ze sobą pewne określone korzyści, chociażby w postaci mniejszego zapotrzebowania na energię. Sam zegarek wybudza się zaś w momencie szybkiego ruchu nadgarstkiem lub po wciśnięciu odpowiedniego przycisku.

KANCIASTY DESIGN PRZYPOMINA MI NIECO WYGLĄD KLASYCZNYCH CYFROWYCH ZEGARKÓW CASIO

Przy ocenie designu opinie redakcji były mocno podzielone. Z jednej strony kanciasty kształt obudowy posiada swój retro urok kojarzący się z kultowymi już klasycznymi zegarkami Casio, z drugiej zaś taki wygląd nie czyni z Blaze produktu zdolnego zawstydzić większość dostępnych na rynku sportowych zegarków, nie mówiąc już nawet o Apple Watchu. Przed zakupem Blaze’a trzeba też pamiętać, że jest on dostępny wyłącznie w jednym rozmiarze.

Zegarek jako całość składa się z trzech elementów: paska, ramki oraz obudowy z wyświetlaczem i całą elektroniką. Urządzenie waży niewiele i mając na uwadze jego charakterystyczny kształt paradoksalnie nosi się je naprawdę wygodnie, nawet podczas snu. Przy projektowaniu tego zegarka firma Fitbit nie zapomniała o osobach przykładających uwagę do kwestii związanych z personalizacją wyglądu noszonego na nadgarstku gadżetu. W przypadku Blaze realizowana jest ona za pomocą wymiennych pasków, które mogą posiadać różne kolory i być wykonane z kilku rodzajów materiałów. Do wyboru mamy tu m.in. tworzywo sztuczne, skórę lub metal, co w pełni pozwala dostosować wygląd zegarka do charakteru stroju, w jakim zamierzamy chodzić w danym momencie. Ceny pasków w zależności od typu materiału użytego do ich produkcji oscylują w granicach 120–500 PLN.

OBSŁUGA I WYDAJNOŚĆ

Interakcja z urządzeniem odbywa się za pośrednictwem dotykowego wyświetlacza lub trzech przycisków umieszczonych po bocznych stronach obudowy. Guziki te posiadają funkcjonalność przycisków home/back, pełnią rolę regulatorów głośności i stanowią nieocenioną pomoc gdy trenujemy mając na dłoniach rękawiczki, np. uprawiając zimowy jogging. Pod spodem obudowy umieszczono z kolei optyczny pulsometr, zdolny do mierzenia parametrów pracy serca zarówno w trakcie spoczynku, jak i podczas wykonywania ćwiczeń.

Blaze jest odporny na działanie potu, deszczu i przypadkowego zachlapania. O pełnej wodoszczelności nie ma tu jednak mowy, dlatego też gadżet ten raczej nie przyda się osobom bijącym rekordy w pokonywaniu kolejnych długości basenu. Jedną z największych zalet Blaze jest jego wydajna bateria, zapewniająca mu ok. pięciu dni ciągłej pracy. Takim wynikiem nie może pochwalić się znaczna liczba konkurencyjnych urządzeń, co jest wyjątkowo mocnym argumentem za zakupem produktu marki Fitbit.

blaze-1

Fitbit posiada w ofercie wiele modeli pasków, różniących się od siebie kolorem oraz materiałem, z jakiego zostały one wykonane.

Skoro już jesteśmy w temacie baterii, to warto poświęcić chwilę kwestii jej ładowania. Została ona rozwiązana w niestety dość irytujący dla użytkownika sposób, gdyż aby umieścić zegarek w stacji dokującej należy najpierw wyjąć jego obudowę z ramki. Czynność ta nie jest specjalnie trudna, ale niepotrzebnie komplikuje proces korzystania z urządzenia, zwłaszcza jeśli popatrzy się na rozwiązania zastosowane w wielu innych smartwatchach.

Obecny w Blaze kolorowy wyświetlacz dał firmie Fitbit sposobność do stworzenia zupełnie nowego systemu operacyjnego i trzeba przyznać, że jej pracownicy stanęli w tym temacie na wysokości zadania. Oprogramowanie działa bardzo płynnie oraz posiada intuicyjny w obsłudze interfejs – sposób nawigowania po menu z użyciem wyświetlacza został tu przemyślany wyjątkowo dobrze, gdyż na dobrą sprawę pojedyncze przeciągnięcia palcem z poziomu głównej tarczy zegarka dają błyskawiczny dostęp do wszystkich najważniejszych funkcji. Przykładowo, przesuwając palcem w górę przechodzimy do ekranu powiadomień, skąd możemy zobaczyć informacje o przychodzących wiadomościach tekstowych, mailach, rozmowach telefonicznych czy przypomnieniach z kalendarza.

BLAZE ŚWIETNIE SPRAWDZA SIĘ W ROLI GADŻETU MOTYWUJĄCEGO DO AKTYWNOŚCI

Pod względem oprogramowania Blaze wypada więc bardzo przyzwoicie i w zasadzie jedynym niedociągnięciem mogącym powodować pewien niesmak jest brak wsparcia dla powiadomień z wielu popularnych aplikacji pokroju Facebook czy Whatsapp.

Powyższa wada nie powinna jednak mieć większego znaczenia, gdyż zdecydowana większość potencjalnych nabywców Blaze będzie używać go nie do śledzenia fejsa, tylko do analizowania różnych wielkości opisujących wysiłek fizyczny. Poza liczbą przebytych kroków, zegarek Fitbit mierzy też m.in. liczbę spalonych kalorii oraz liczbę pokonanych schodów. Wyniki pomiarów dwóch ostatnich parametrów są lekko podciągane na korzyść użytkownika, dlatego też w naszym odczuciu Blaze znacznie lepiej sprawdza się w charakterze sprzętu motywującego do wysiłku, aniżeli w roli precyzyjnego narzędzia pomiarowego.

FUNKCJE FITNESS

Z poziomu menu możemy wybrać kilka różnych rodzajów treningu, takich jak bieganie, jazda na rowerze czy ćwiczenia siłowe. Jeśli dla przykładu zdecydujemy się na włączenie trybu dla kolarzy, Blaze będzie prezentował dane opisujące przebyty dystans, prędkość jazdy, puls oraz liczbę spalonych kalorii, dzięki czemu spokojnie może służyć jako alternatywa dla licznika rowerowego. Należy tu jednak pamiętać o tym, że wyświetlacz samoczynnie wyłącza się po pewnym czasie, wobec czego chcąc zobaczyć aktualne wyniki należy wybudzić urządzenie szybkim ruchem nadgarstka.

Wskazania pulsometru pod względem dokładności nie odbiegają zbytnio od wyników pomiarów uzyskanych z pomocą innych akcesoriów służących do monitorowania pulsu. Mamy jednakże przy tym pełną świadomość, że w kwestii precyzji wskazań Blaze (oraz wiele innych podobnych mu gadżetów) nie jest w stanie rywalizować z sensorami mocowanymi na klatce piersiowej. Dane zebrane przez czujniki przesyłane są do mobilnej aplikacji Fitbit, która poza swoimi własnymi funkcjami oferuje również możliwość synchronizacji pomiarów z oprogramowaniem wielu popularnych serwisów fitness pokroju Endomondo, MapMyRun czy MyFitnessPal.

blaze-4

Kontrolowanie systemowego interfejsu za pomocą dotykowego wyświetlacza jest banalnie proste. Jeśli ćwiczysz w rękawiczkach, z pomocą przyjdą ci boczne przyciski.

Blaze okazał się gadżetem mającym duże szanse zaskarbić sobie sympatię osób szukających niedrogiego sportowego zegarka, który oprócz porządnej funkcjonalności ma posiadać również wytrzymałą baterię. Gdyby tylko nie zabrakło tu nieco większego designerskiego polotu, to kto wie czy nowy produkt Fitbit nie byłby jednym z najciekawszych fitnessowych urządzeń, jakie mógłby nosić na swoim nadgarstku każdy dbający o swą kondycję gadżetomaniak.

SPECYFIKACJA

  • CENA 900 PLN
  • WYŚWIETLACZ 1,6 cala, kolorowy, dotykowy
  • ROZDZIELCZOŚĆ WYŚWIETLACZA 240×180 pikseli
  • ŻYWOTNOŚĆ BATERII Do 5 dni
  • SENSORY 3-osiowy akcelerometr, pulsometr optyczny, wysokościomierz
  • ŁĄCZNOŚĆ Bluetooth 4.0
  • KOMPATYBILNOŚĆ Android/iOS/WP

Ocena

  • Design
  • Jakość wykonania
  • Funkcjonalność
  • Cena

Zdaniem T3

Blaze nie jest urządzeniem rewolucyjnym, ale doskonale uzupełnia linię produktów Fitbit.

4.3

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Testy

  • TEST: Nixon Mission

    Nixon Mission to pierwszy zegarek z Androidem Wear stworzony z myślą o miłośnikach sportów ekstremalnych.

    Michał Lis22/03/2017
  • TEST: PlayStation Platinum Wireless Headset

    Tylko dla zagorzałych wielbicieli marki...

    Marcin Kubicki20/03/2017
  • TEST: BeoPlay M5

    Stylowo, nowocześnie i z bardzo dużą dawką mocarnego brzmienia.

    Marcin Kubicki17/03/2017
  • TEST: Acer Spin 7

    Wygląda całkiem atrakcyjnie, ale jak mawia stara maksyma – nie należy oceniać książki po okładce.

    Maciej Adamczyk13/03/2017
  • TEST: Thule Subterra Luggage

    Bagażowy Transformers przyjacielem każdego nowoczesnego podróżnika!

    Michał Lis09/03/2017